Przerażona Blanka Lipińska opowiedziała o przykrej sytuacji. Musiała pozbyć się prezentu od Barona. "Zadzwoniłam z płaczem"

Blanka Lipińska opowiedziała fanom o przykrym incydencie, który wzbudził w niej ogromny strach. Po powrocie z Egiptu musiała pozbyć się prezentu od Alka Barona, jednak powodem tej decyzji nie była wcale chęć zapomnienia o byłym partnerze.

Bacznie śledzony przez media związek Blanki Lipińskiej i Alka Barona rozpadł się kilka tygodni temu. Byli partnerzy za pośrednictwem publikowanych w mediach społecznościowych cytatów i wypowiedzi co jakiś czas pośrednio, a nawet bezpośrednio nawiązują do swojej relacji. Autorce powieści erotycznych zdarza się to znacznie częściej. Pisarka znów na swoim instagramowym koncie wspomniała o muzyku. Kontekst całej opowieści był jednak nieco inny, niż można byłoby przypuszczać. Blanka musiała pozbyć się pamiątki po ukochanym, ponieważ bała się o własne życie.

Blanka Lipińska pozbyła się prezentu od Barona

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się doniesienia, jakoby Blanka Lipińska miała z premedytacją pozbyć się wszelkich pamiątek po związku z Aleksandrem Baronem. Pisarka pożegnała się z oryginalną metaliczną różowo-fioletową karoserią samochodu, którą sprezentował jej były partner. Autorka książek zabrała głos w tej sprawie i zdradziła, jaki był prawdziwy powód przemalowania pojazdu. 

Pewnego dnia wracałam z centrum do domu i nagle zwróciłam uwagę, że jedzie za mną samochód. Samochód był czarny i miał ciemne szyby. Ja zmieniałam pas na lewy, on zmieniał pas na lewy. Jechał za mną cały czas aż do Wilanowa. Myślałam, że mi się wydaje. Na Wilanowie jest bardzo dużo rond, więc zaczęłam jeździć po tych rondach. Ten samochód jechał cały czas za mną. Ja się po prostu wystraszyłam. Zgubiłam w końcu ten samochód. Serce waliło mi tak... - wyznała na InstaStories. 
Zobacz wideo Przerażona Blanka nawiązuje do prezentu od Barona!

Dalsza część historii wyjaśnia motywy działania Blanki. Pisarka ze łzami w oczach kontynuowała opowieść i mówiła o strachu, który wówczas czuła. 

Weszłam do domu, zamknęłam się na cztery spusty i z płaczem zadzwoniłam do mojego przyjaciela, a potem do mojej menedżerki, że ktoś za mną jeździ, że ja się boję. Zapamiętałam tablice rejestracyjne tego samochodu. Mam kumpli w policji, poprosiłam ich, żeby sprawdzili ten samochód. Powiedzieli, że samochód jest w leasingu. Okazało się, że to był paparazzi. I wtedy podjęłam decyzję o rozklejeniu samochodu. I nie ma to nic wspólnego, tak jak napisały to media plotkarskie z tym, że pozbywam się ostatnich prezentów od Alka Barona. To jest bardzo niesprawiedliwe, że ja musiałam się pozbyć prezentu, który mi się podobał tylko dlatego, żeby czuć się bezpiecznie. 

Lipińska dodała, że jest świadoma niepoczytalności niektórych ludzi, co tym bardziej zmusiło ją do przemalowania ulubionego mercedesa. Dzięki temu pojazd nie rzuca się w oczy, a ona sama czuje się bardziej anonimowo.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.