Justyna Steczkowska reaguje na zamieszki z 11 listopada. Opowiedziała też o opiece nad niepełnosprawną mamą. "Myję, przebieram"

Justyna Steczkowska opublikowała długi wpis z okazji Święta Niepodległości. Apelowała o wzajemny szacunek. Opisała również domową sytuację - jej mama jest bardzo chora.

Justyna Steczkowska staje się coraz aktywniejsza w mediach społecznościowych. Ostatnio artystka postanowiła skomentować Strajk Kobieta, a w czwartek odniosła się do zamieszek, które miały miejsce podczas Święta Niepodległości w Warszawie. Przy okazji zaapelowała o szacunek i dziękowała medykom za poświęcenie i pomoc w ratowaniu życia.

Zobacz wideo Justyna Steczkowska robi przymiarki przed Opolem

Justyna SteczkowskaJustyna Steczkowska prezentuje podwodną sesję. Nie obyło się jednak bez problemów na planie

Justyna Steczkowska apeluje o szacunek. Opowiedziała o opiece nad chorą mamą

Justyna Steczkowska zaczęła wpis od powrotu do przeszłości. Napisała, że w swoim 48-letnim życiu była świadkiem wielu ważnych dla Polski wydarzeń historycznych.

Kochani, mamy Święto Niepodległości i wiele powodów do dumy. Żyjemy w wolnym kraju i pomimo wielu różnic, poglądów, jakie dzielą nas teraz, warto to docenić. Mam prawie 50 lat i w ciągu mojego życia byłam świadkiem upadku komunizmu, Muru Berlińskiego, zmiany ustroju, Czarnobyla, 11 września i wielu innych trudnych sytuacji rodzinnych, które pozostawiła po sobie II Wojna Światowa w moich rodzicach i dziadkach... Wiem, że wszyscy damy sobie radę i przejdziemy ten trudny czas - stwierdziła.

Wokalistka apelowała do fanów o wzajemny szacunek i pozbycie się negatywnych emocji. Sama musiała zaakceptować, że nie będzie mogła zagrać wszystkich koncertów. Sama jest poniekąd pielęgniarką dla rodzicielki.

Tylko proszę Was, postarajmy się o więcej empatii do siebie nawzajem, miłości i zrozumienia. Wielu ludziom jest ciężko. Artystom też. Od lutego do grudnia powinnam zagrać około 100 koncertów, a zagrałam tylko 5, ale wiem, że ludzie mają większe problemy, bo nie tylko nasza branża przeżywa kryzys. Dlatego, żeby nie zwariować, staram się tworzyć nowe rzeczy, szukać w sercu nowych dźwięków i myśleć z nadzieją o przyszłości.

W drugiej części wpisu Justyna odniosła się do medyków, którzy na co dzień narażają swoje życie, by pomagać innym. Przy okazji opowiedziała o domowej sytuacji i chorej mamie.

Szanujmy lekarzy, pielęgniarki i ich ciężką pracę. To też ludzie tacy jak każdy z nas - mają swoje rodziny, problemy. Wierzę w ich dobre intencje i oddanie sprawie. Bardziej niż ludzie zawodzi tu system, gadające głowy, które nigdy nie zderzyły się z taką rzeczywistością. Od kiedy pielęgnuję moją niepełnosprawną (już teraz tylko leżącą) mamunię, doceniam tym bardziej pracę każdej pielęgniarki i salowej. Kocham moją mamą i jestem jej szczerze oddana - opatruję rany, myję, przebieram, pielęgnuję itd., ale nie można wymagać od służby zdrowia, żeby kochała każdego pacjenta jak własną rodzinę. Pomóżmy im dobrym słowem i zrozumieniem. Człowiek jest cudowną energetyczną istotą. Dobre słowo, miłość i empatia potrafią zdziałać cuda! Od nas zależy, jak będzie wyglądał ten trudny czas. Czy będzie tylko udręką i złością, czy też prawdziwym czasem oczyszczenia i ważną lekcją człowieczeństwa dla nas wszystkich.

Chyba warto wziąć sobie do serca słowa Jusi.