Maja Ostaszewska ma koronawirusa. Opisała przebieg choroby. "Ból głowy, jakiego nie znałam. Nie pozwala spać"

Maja Ostaszewska zamieściła na Instagramie obszerny wpis, w którym dokładnie opisała przebieg swojej choroby. Aktorka jest zakażona koronawirusem.

W ciągu ostatnich tygodni w Polsce odnotowuje się kolejne wysokie liczby zakażeń COVID-19, co poskutkowało wprowadzeniem kolejnych obostrzeń przez rząd. Również gwiazdy apelują o zachowywanie odpowiednich odstępów, a także noszenie maseczek. Wśród naszych rodzimych celebrytów nietrudno znaleźć i takich, którzy zmagają się z wirusem. Red Lipstick Monster przechodzi chorobę bezobjawowo, jednak w przypadku Mai Ostaszewskiej już tak nie jest. Aktorka opowiedziała o tym w specjalnym poście. 

ZOBACZ TEŻ: Red Lipstick Monster zakażona koronawirusem! Test wykonała prywatnie. "System jest niewydolny"

Maja Ostaszewska ma koronawirusa. Opowiedziała o przebiegu choroby

Maja Ostaszewska ostatnimi czasy nie pojawiała się nigdzie publicznie. Jak się okazuje, to dlatego, że w jej rodzinie rozpanoszył się koronawirus. Aktorka zamieściła obszerny wpis, w którym opisała, jak wirus wpłynął na jej życie. 

COVID rozpanoszył się w naszym domu. Ból głowy i całego ciała, jakiego nie znałam, jaki nie pozwala spać. Cały czas na środkach przeciwbólowych. Gorączka i dreszcze, brak węchu i smaku, potworna słabość, zawroty głowy. Podróż do kuchni czy łazienki była wyzwaniem. Kiedy mijał kolejny, ósmy dzień bez poprawy, lęk czy to draństwo nie postępuje dalej - pisze aktorka.

Maja Ostaszewska zaznaczyła, że osoby zakażone są zdane tylko na siebie. Na szczęście od kilku dni aktorka nie ma już żadnych objawów, więc domniema, że powoli zdrowieje.

Ale nie możesz wezwać lekarza, żeby przyszedł, osłuchał cię i ocenił sytuację. Mocno wyczerpana starasz się sama ocenić swój stan. Nie masz pewności czy właściwie. Cały czas niepokój o bliskich. Dziś czwarty dzień bez objawów. Zdrowiejemy. Jeszcze kilka dni koniecznej izolacji i wracamy do życia. Choć zostawieni przez system sami sobie - informacja o wyniku testu i że zgłaszają nas do sanepidu przyszła mailem i już nikt się do nas więcej nie odezwał, nie zainteresował. Dopiero po dziewięciu dniach miałam siłę, żeby poświęcić ponad godzinę, żeby dodzwonić się do sanepidu... - kontynuuje.

Przy okazji podziękowała za wsparcie najbliższych, a także zaapelowała do swoich fanów, aby bez względu na to, w co wierzą, pomyśleli też o innych i nie lekceważyli obostrzeń. 

Proszę Was, jeśli sami nie obawiacie się COVID19, pomyślcie o nich. Pomyślcie o innych. O tym, że dla nich może to być śmiertelne zagrożenie. Pomyślcie o personelu medycznym, który narażając własne zdrowie, walczy dzień i noc o życie pacjentów. Proszę, noście maseczki, myjcie i dezynfekujcie dłonie, stosujecie się do zaleceń. I przede wszystkim w sprawach pandemii słuchajcie lekarzy, epidemiologów. Dziś to nie jest kwestia tego, w co wierzymy, dziś to kwestia EMPATII. Bądźcie zdrowi - podsumowała.
 

Pod postem pojawiło się wiele życzeń powrotu do zdrowia, do których my oczywiście się przyłączamy. 

ZOBACZ TEŻ: "Zakochani po uszy". TVN odpowiada na zarzuty Macieja Łagodzińskiego o cenzurę. "Cenimy i akceptujemy różnorodność"

Zobacz wideo Podróż bezpieczniejsza od wizyty w galerii handlowej? Joanna Moro pokazała nagranie z lotniska