Dorota Gardias wyszła ze szpitala i w "DD TVN" opowiedziała o przebiegu choroby. "Wynik testu jest ciągle pozytywny"

Dorota Gardias udzieliła wywiadu we wtorkowym wydaniu "Dzień dobry TVN". Pogodynka opowiedziała o przebiegu choroby i stanie zdrowia. Wyznała, że mimo objawów, za test na COVID-19 musiała zapłacić sama.

W poniedziałek późnym popołudniem Dorota Gardias wyszła ze szpitala. Prezenterka czuje się już znacznie lepiej i zgodziła się na występ w "Dzień dobry TVN". W rozmowie z Agnieszką Woźniak-Starak i Ewą Drzyzgą opowiedziała szczegółowo o przebiegu choroby. Przyznała, że mimo pojawiających się u niej typowych objawów koronawirusa, sanepid nie chciał skierować jej na badania.

POLECAMYDorota Gardias świętuje urodziny córki. Z tej okazji zamieściła archiwalne zdjęcia. "To najważniejszy dzień w moim życiu"

Zobacz wideo Sandra Kubicka ma koronawirusa

Dorota Gardias opowiedziała o koronawirusie 

Pogodynka stacji wyszła ze szpitala, jednak jeden z przeprowadzonych ostatnio testów nadal jest pozytywny. W "DD TVN" zrelacjonowała przebieg choroby.

Już jestem w domu, wczoraj wyszłam ze szpitala. Do piątku mam izolację. Niestety, wynik testu jest ciągle pozytywny. Były już wyniki niejednoznaczne, był też wynik ujemy, teraz dodatni. Czekają mnie kolejne testy. Jak się skończy mój okres izolacji, mogę normalnie funkcjonować. Moja córka wyszła ze szpitala szybciej niż ja - przeszła to prawie bezobjawowo. Miała maksymalnie 37,8 stopni gorączki. Już jest w szkole, ale nie możemy być razem - zaczęła.

Dorota Gardias opowiedziała o pierwszych objawach, dzięki którym zapaliła się jej czerwona lampka. Niestety, sanepid nie skierował jej na badania.

U mnie zaczęło się od drapania w gardle i suchego kaszlu, ale już wtedy byłam bardzo czujna, bo chodziłam do pracy. Zrobiłam test prywatnie, bo nie kwalifikowałam się do tego, żeby państwowo go wykonać - nikt by tego nie zrobił. Okazało się, że to koronawirus. (...) Zostałyśmy z córką objęte kwarantanną z powodu ucznia, który zachorował dużo później niż nauczyciel. Kwarantanna zaczęła się jednak wtedy, gdy ja już byłam chora.

Stan zdrowia gwiazdy bardzo się zmieniał, jednak w pewnym momencie ból w płucach był tak wielki, że lekarz zdecydował się skierować Dorotę do jednej z warszawskich placówek.

Lekarze mnie ostrzegali, żeby mnie nie zwiodło to, że czuję się dobrze. Później bardzo bolały mnie oczy, głowa, plecy. Miałam gorączkę. Po kilku dniach wszystko minęło, ale pięć dni później zaczęły mnie boleć płuca. Ten ból był coraz silniejszy, nie mogłam brać pełnego oddechu. Skontaktowałam się z lekarzem, który od razu skierował mnie do szpitala na badania. Zadzwoniłam do sanepidu, przerwano nam kwarantannę i w reżimie sanitarnym, z maską i w rękawiczkach, własnym autem dojechałyśmy do szpitala - dodała.

Jak po tygodniu choroby czuje się gwiazda?

Dwa tygodnie temu weszłam na najwyższy szczyt Tatr - na Gerlach, więc mam dobrą kondycję. A wczoraj miałam wrażenie, że plecak po wyjściu ze szpitala waży tonę. Po zejściu ze schodów musiałam usiąść na ławce, bo byłam zmęczona. Chyba będę długo dochodzić do formy. Dużo też schudłam, aż 5 kg - wyznała.

'Dzień dobry TVN''Dzień dobry TVN' screen TVN Player

Oby historia Doroty Gardias była przestrogą dla wielu.