Weronika Rosati współczuje Chrissy Teigen straty dziecka. "Rozumiem jej ból"

Chrissy Teigen, żona Johna Legenda, straciła nienarodzone dziecko. Weronika Rosati jest pełna współczucia, o czym napisała na Instagramie.

W czwartek mediami na całym świecie wstrząsnęła smutna informacja o utracie ciąży Chrissy Teigen. Modelka i John Legend już za kilka tygodni mieli przywitać na świecie swoje trzecie dziecko (są rodzicami 4- letniej córki Luny i 2-letniego syna Milesa). Sama zainteresowana chętnie relacjonowała przebieg swojej ciąży w mediach społecznościowych. Chętnie publikowała zdjęcia prezentujące ciążowe krągłości i w radości oczekiwała na rozwiązanie. Niestety ciąża modelki okazała się zagrożona, przez to ciężarna gwiazda trafiła do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jej nienarodzonego syna. Niestety nie udało się go uratować. Chrissy Teigen napisała o tym tragicznym wydarzeniu na Instagramie. Teraz do sprawy odniosła się Weronika Rosati.

ZOBACZ TEŻ: Dorota Gardias w końcu zabrała głos: Stan mojego zdrowia wymagał hospitalizacji z powodu zmian w płucach

Weronika Rosati współczuje Chrissy Teigen

Weronika Rosati od 3 lat jest matką. Aktorka ma córkę Elizabeth, która zdominowała jej życie. Nic więc dziwnego, że tragedia Chrissy Teigen i Johna Legenda tak mocno poruszyła polską aktorkę.

To największy ból, jaki musi znieść. Jest mi tak bardzo przykro z powodu Chrissy i wszystkich innych kobiet, które przeszły przez tę tragedię. Rozumiem wasz ból. Modlę się za tych, którzy cierpią- napisała na Instagramie aktorka. 

Weronika Rosati, Chrissy TeigenWeronika Rosati, Chrissy Teigen instagram.com/weronikarosati/

Serwis Pudelek dopytał aktorkę, co dokładnie miała na myśli, publikując takie wyznanie. Sama zainteresowana nie chciała jednak dzielić się szczegółami. 

Nie chce o tym mówić, ale rozumiem jej ból-dodała.

Domyślacie się, co dokładnie miała na myśli Rosati? 

ZOBACZ TEŻ: Weronika Rosati brylowała na festiwalu w Wenecji. Na czerwony dywan nie założyła jednak ulubionej Chanelki. Postawiła na tańsza torbę

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.