Biskup, który udzielał ślubu Meghan i Harry'emu wspomina królewską ceremonię. "Czułem, że niewolnicy są obecni w tym miejscu"

Amerykański biskup Michael Curry opowiedział w wywiadzie dla "People" o kazaniu, które wygłosił na ślubie Meghan i Harry'ego. Duchowny jest pewien, że podczas uroczystości czuł obecność swoich przodków.

Ślub Meghan Markle i księcia Harry'ego był jednym z najważniejszych wydarzeń w show-biznesie w 2018 roku. Tylko w Polsce majową ceremonię oglądało w telewizji około 2,9 mln widzów. Zaślubiny pochodzącej z USA byłej aktorki i syna księżnej Diany według niektórych miały wymiar symboliczny. Przełomowe wydarzenie wspominał biskup Michael Curry, który wygłosił kazanie na ślubie jednej z najpopularniejszych par świata.

Zobacz też: Księżna Meghan zauważyła w tłumie swoją dawną nauczycielkę aktorstwa. Jej reakcja? Widać, że nie zapomniała o korzeniach!

Biskup wspomina kazanie wygłoszone na ślubie Meghan i Harry'ego

Amerykański duchowny w wywiadzie dla magazynu "People" opowiedział o swoich odczuciach, które towarzyszyły mu podczas wygłaszania kościelnej nauki przed brytyjską królową. Przyznał, że pamiętnego dnia czuł obecność przodków swoich i Meghan. W pamiętnym kazaniu biskup zamieścił elementy tradycyjne dla kultury afroamerykańskiej, między innymi zacytował fragment "There is a Balm in Gilead” -  starej gospelowej pieśni:

Pamiętam, że po tym, jak wygłosiłem kazanie, czułem, że niewolnicy są obecni w tym miejscu. Nie chcę wyjść na kogoś nawiedzonego, ale to wyglądało tak, jakby tego dnia ich głos został w jakiś sposób usłyszany, (…) a jedna z ich piosenek i jeden z ich potomków był obecny. Królowa była bardzo łaskawa.

Zdaniem duchownego ślub Meghan i Harry'ego był symbolicznym aktem równości i przeprosin za krzywdy, które wyrządził brytyjski imperializm:

To znak nadziei dla tych, którzy pochodzą od ludzi schwytanych do handlu niewolnikami, prawdopodobnie brytyjskiego handlu niewolnikami, którzy zostali sprowadzeni z wybrzeży Zachodniej Afryki do wybrzeży Ameryki. Jeden z ich potomków był w obecności królowej i zacytował jedną z ich piosenek.

Mężczyzna zauważył, że miłość Harry'ego i Meghan była niczym remedium na szerzące się w świecie podziały:

Dla mnie to istotne, że były to dwie osoby, które naprawdę się kochają. To połączyło dwa narody, Wielką Brytanię i USA, ale także ludzi z całego świata. Zdałem sobie sprawę, że miłość scala ze sobą - przynajmniej na chwilę - świat pełen różnic. Myślę, że to jest przypowieść o tym, co może zdziałać prawdziwa miłość.

Zobacz też: Co goście Harry'ego i Meghan dostali na pamiątkę? Możemy się tego dowiedzieć, bo... masowo sprzedają to na aukcjach

Uważacie, że ślub Sussexów rzeczywiście miał wymiar symboliczny?

Zobacz wideo Rodzina królewska to firma. Co teraz z Harrym i Meghan?