Anna Cieślak po zaręczynach "robi wszystko, żeby nikt nie odczuł, że coś się zmieniło". Ma nową ksywkę. "Niespecjalnie za nią przepada" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Branża różnie reaguje na związek Edwarda Miszczaka i Anny Cieślak. Niektórzy znajomi aktorki ochrzcili ją nawet nową ksywką.

Związek Edwarda Miszczaka i Anny Cieślak jest chyba jedną z największych niespodzianek tego roku w polskim show-biznesie. Relacja dyrektora programowego TVN i aktorki wywołuje wiele emocji i to nie tylko w sieci. Jak udało się dowiedzieć Plotkowi, Cieślak dostała nawet od swoich znajomych w teatrze nowy przydomek.

Związek Edwarda Miszczaka i Anny Cieślak

Choć od ujawnienia informacji, że Miszczak i Cieślak są razem minęło już kilka miesięcy, żadne z nich oficjalnie nie skomentowało ich w mediach. Plotki o zaręczynach pary, do których miało dojść we wrześniu we Francji mogą wskazywać na to, że zakochani myślą o sobie bardzo poważnie. Z naszych informacji wynika, że Anna Cieślak bardzo dba o prywatność tej relacji i nie chce pozwolić, aby ktoś pomyślał, że związek z milionerem zmieni jej zachowanie i pozycję w branży.

- Ania trzymała ten związek w tajemnicy i nawet po jego ujawnieniu przez media nie jest zbyt wylewna. Do ich wspólnego świata zaprasza tylko najbliższych. Wokół takich związków krąży zawsze sporo legend i kobietom przypisuje się nie tylko nieszczere intencje, ale i komentuje, że np. zaczęły traktować innych kolegów i koleżanki z góry. Ania chce tego uniknąć i robi wszystko, żeby nikt nie odczuł, że coś się zmieniło. To wciąż ta sama, skromna i uprzejma dziewczyna - zdradza nasz informator.

Jednak jak zwykle w przypadku, gdy aktorka bądź aktor wiążą się z kimś na wysokim stanowisku w świecie mediów, nie brakuje docinków i żartów na ten temat wśród znajomych Cieślak z teatru.

- Oczywiście, po tych wszystkich doniesieniach medialnych Anka dorobiła się ksywki "dyrektorowa" i chociaż wie, że to są żarty, niespecjalnie za nimi przepada. To sytuacja trochę jak w szkole, gdy dokucza się z sympatii. Liczy, że gdy emocje wokół jej związku opadną, nikt nie będzie na nią zwracał uwagi pod tym względem - dodaje osoba z otoczenia celebrytki.

Jeśli chodzi o nas, "dyrektorowa" brzmi bardzo sympatycznie i coś nam mówi, że ślub pary (na który czekamy!) tylko go umocni. A Wy kibicujecie Edwardowi i Annie?