Ellen DeGeneres znęcała się nad jedenastoletnim chłopcem. "Nazywała mnie grubym i głupim". Wyznanie ofiary pogrąży dziennikarkę?

Oskarżenia o mobbing, rzekomy rozwód z ukochaną i utrata części majątku w wyniku obrabowania posiadłości - to z pewnością niełatwy okres w życiu Ellen DeGeneres. Szczególnie że na jaw wychodzą kolejne fakty obalające jej nieskazitelny dotąd wizerunek. Dziennikarka miała znęcać się nad 11-letnim chłopcem!

Ellen DeGeneres - ikona amerykańskiego dziennikarstwa, która swoim nietuzinkowym humorem potrafi rozbawić mieszkańców całego globu. Na temat branży rozrywkowo-medialnej wie wszystko, a goszczenie w jej programie "The Ellen DeGeneres Show" było do tej pory szczególnym wyróżnieniem nawet dla gwiazd światowego formatu. Aktywistka, której przemowy o homoseksualizmie zyskiwały status kroku milowego w szerzeniu tolerancji. Żurnalistka, która charakteryzuje się odwagą w poruszaniu niewygodnych kwestii, wykorzystując do tego charyzmę, inteligencję oraz niebanalną żartobliwość godną najlepszego komika. Nazywana "kobiecą wersją Boba Newharta" od niemalże dwóch dekad głosi w swoim talk-show dewizę: Bądź miły dla innych. Taka laurka o Ellen mogłaby funkcjonować w świadomości milionów ludzi jeszcze kilka miesięcy temu, jednak to właśnie na początku 2020 roku w mediach pojawiły się niepokojące doniesienia o nieprzyjemnym usposobieniu amerykańskiej gwiazdy. Głos w sprawie zabiera coraz więcej domniemanych ofiar dziennikarki, w tym mężczyzna, nad którym miała znęcać się w dzieciństwie.

Ellen DeGeneres dręczyła małego chłopca?

Ben Gravolet to pochodzący z Luizjany 52-latek, który w rozmowie z "Daily Mail TV" przyznał, że w dzieciństwie padł ofiarą okrucieństwa DeGeneres. Dwudziestoletnia nieznana jeszcze wówczas szerszemu gronu Ellen znęcała się nad chłopcem, w nieuprzejmy sposób komentując jego wygląd, a dokładniej posturę oraz styl ubioru. Miała ku temu sposobność, pracując pod koniec lat 70. jako rekruter w oddziale Snelling Personnel w Nowym Orleanie w agencji prowadzonej przez matkę Bena. Notoryczne krytykowanie i przemoc psychiczna mocno odbiły się na dalszym życiu Gravoleta.

Krytykowała moją wagę. Gdy próbowałem odrabiać lekcje w biurze, nazywała mnie głupim, nazywała mnie grubym. Krytykowała moje ubrania. Jeden incydent zapadł mi szczególnie w pamięć. Siedziałem przy jej biurku. Rysowałem, a ona powiedziała: Myślę, że wyglądałoby to ładnie, gdybyś rzeczywiście potrafił rysować. Byłem bezbronnym dzieckiem. Co mogłem jej odpowiedzieć? A to była dorosła kobieta, która z przyjemnością patrzyła, jak jestem zdenerwowany. Bałem się pójść do biura mojej mamy, żeby przypadkiem jej nie zobaczyć. To miało duży wpływ na moje dorastanie, bo zawsze byłem świadomy swojej wagi.

Ellen DeGeneres w młodościEllen DeGeneres w młodości East News

Ben długo chował w sobie urazę do Ellen i nikomu nie wspominał o traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa. Jego matka, Tana Robinson, dopiero kilka tygodni temu dowiedziała się o przemocy, którą rzekomo DeGeneres miała stosować na jej potomku. Gravolet przez te wszystkie lata obserwował karierę prowadzącej popularne show i nie mógł uwierzyć, że odbiorcy uznają ją za tak miłego i dobrodusznego człowieka. 

Kiedy obserwowałem jej błyskawiczny wzrost sławy, ludzie mówili, jaka jest wspaniała. Jedyne, o czym wtedy myślałem to to, że musi być niesamowitą aktorką, ponieważ to jedna z najbardziej nikczemnych osób, jakie kiedykolwiek w życiu spotkałem - słyszymy w mocnym wyznaniu 52-latka.

Zła passa dziennikarki

Serię medialnych nieszczęść w życiu Ellen DeGeneres zapoczątkowały płynące zza Oceanu skargi jej współpracowników. Ekipa zatrudniona przy produkcji talk-show gwiazdy miała spotkać się z niestosownym traktowaniem, zastraszaniem, a nawet molestowaniem seksualnym. Czarę goryczy przelało zachowanie samej dziennikarki, która w trakcie pandemii realizowała nagrania programu we własnym domu, wynajmując do tego zewnętrzną grupę filmowców, a tym samym pozbawiając dochodów wieloletnich współpracowników, uprzednio ich o tym nie informując. Wówczas osoby, które miały bezpośrednią styczność z Ellen, postanowiły głośno wypowiedzieć się na temat jej mało przyjaznego usposobienia skrzętnie ukrywanego przed opinią publiczną.

Kevin T. Porter, amerykański komik, opublikował na Twitterze mocny wpis dotyczący trudnego charakteru Ellen. Nazwał żurnalistkę "najbardziej podłym człowiekiem" i zaproponował, by ludzie, którzy doświadczyli z jej strony przemocy, opisywali swoje historie w komentarzach pod opublikowanym przez niego postem. Każde szczere wyznanie miało być uhonorowane przekazaniem przez Kevina dwóch dolarów na rzecz Banku Żywności w Los Angeles. Jak można było przypuszczać, pokrzywdzonych przez DeGeneres zgłosiło się w sieci mnóstwo. 

Byli współpracownicy Ellen w rozmowie z serwisem BuzzFeed zdradzili szczegóły realizacji jej autorskiego programu. To, co według nich działo się za kulisami talk-show, z pewnością mogłoby stanowić książkowy przykład mobbingu i stosowania przemocy psychicznej. Oskarżenia padły nie tylko w stronę dziennikarki, ale również producentów "The Ellen DeGeneres Show" - Eda Glavina, Mary Connelly i Andy'ego Lassnera, którzy zostali posądzeni o nadużycia seksualne względem młodszych zatrudnionych. Zainteresowani postanowili zabrać głos w sprawie, wydając oficjalnie oświadczenie i zaprzeczając, jakoby mieli stać za nieuzasadnionym obcinaniem pensji pracowników bądź zwolnieniami. 

Staraliśmy się stworzyć otwarte i bezpieczne środowisko pracy. Jesteśmy naprawdę załamani i przykro nam, jeśli choćby jedna osoba w naszej rodzinie produkcyjnej miała negatywne doświadczenia - czytamy w tłumaczeniach twórców show.

Sprawą zajęła się korporacja WarnerMedia, która postanowiła przeprowadzić wewnętrzne dochodzenie, przejmując bezpośrednią kontrolę nad realizacją nagrań programu DeGeneres. Zdecydowane posunięcie koncernu medialnego przerwało milczenie Ellen i nakłoniło ją do skomentowania całej sytuacji. Do tej pory przez kilka miesięcy nie odnosiła się do stawianych jej zarzutów. Dziennikarka drogą mailową wystosowała do pracowników pismo, w którym wyraża żal i skruchę. Przyznaje, że nie dopilnowała, by cała ekipa programu czuła się podczas jego realizacji jak najbardziej komfortowo. Jednocześnie stanowczo przeciwstawia się przedstawianiu jej zszarganego już wizerunku w negatywnym świetle w oczach opinii publicznej. 

Ellen DeGeneresEllen DeGeneres East News

Pierwszego dnia naszego programu powiedziałam wszystkim na spotkaniu, że "The Ellen Degeneres Show" będzie miejscem szczęścia - nikt nigdy nie podniesie głosu i wszyscy będą traktowani z szacunkiem. Oczywiście, coś się zmieniło i jestem tym mocno rozczarowana. I za to przepraszam. Każdy, kto mnie zna, wie, że jest to przeciwieństwo wartości, w które wierzę i przeciwieństwo tego, na co liczyłam w naszym programie. Ale dowiaduję się również, że ludzie, którzy ze mną i dla mnie pracują, mówią w moim imieniu i przedstawiają mnie w fałszywym świetle. To musi się skończyć - cytuje pisemną wypowiedź Ellen 'Daily Mail'.

Według Erica Schiffera, amerykańskiego przedsiębiorcy, talk-show dziennikarki prawdopodobnie już nigdy nie będzie cieszyło się dobrą opinią i popularnością. Ba, przewidywany jest nawet spektakularny koniec programu!

Każdy reklamodawca, który chce dostosować się do amerykańskiej publiczności w kwestiach związanych z rasą i traktowaniem pracowników, zdecyduje się chronić swoją markę i umieści pieniądze w innych programach - stwierdził Schiffer w wywiadzie dla stacji "Fox News".

Niektóre amerykańskie sławy, w opozycji do znanych oskarżycieli, stanęły w obronie zaatakowanej przez media żurnalistki. Do tego grona zalicza się między innymi Katy Perry, która na Twitterze oświadczyła, że nigdy nie była świadkiem nieprzyjemnego zachowania koleżanki z show-biznesowej branży. 

Problemy w życiu prywatnym gwiazdy

Jakby tego wszystkiego było mało, nie tylko nad życiem zawodowym i karierą Ellen zawisły ciemne chmury. W zagranicznej prasie pojawiły się ostatnio niepokojące doniesienia, jakoby dziennikarka zamierzała wziąć rozwód ze swoją długoletnią partnerką, Portii de Rossi. Czy ich kryzys rzeczywiście zakończy trwające ponad dekadę małżeństwo? Według anonimowego informatora magazynu "In Touch" powodem rozstania ma być zazdrość DeGeneres.

Ellen zdaje sobie sprawę, jakie oszałamiające wrażenie Portia robi na ludziach. Podczas imprez wszyscy ją uwielbiają i adorują, a Ellen nie może tego znieść. Są małżeństwem dłużej niż dziesięć lat, a w świetle obowiązującego w Kalifornii prawa, Portia będzie mogła ubiegać się o zdecydowanie więcej, niż gdyby do rozwodu doszło jeszcze parę lat temu. Tak Ellen zapłaci za to piekło, które jej zgotowała.

Ellen DeGeneres i Portia De Rossi na spacerzeEllen DeGeneres i Portia De Rossi na spacerze East News

Niepotwierdzone informacje tabloidu o rzekomym rozstaniu pary można jednak przyjąć z lekkim przymrużeniem oka, bowiem Portia kilka dni temu publicznie wsparła Ellen, udostępniając na Instagramie wymowny post, w którym zaznaczyła, że stoi za nią murem. 

 

Powodem do zmartwień Ellen może być też jej wielomilionowy majątek. Nie dość, że jeśli coś pójdzie nie tak, rozwód z żoną będzie dla gwiazdy bardzo kosztownym wydarzeniem ze względu na brak podpisanej przed ślubem intercyzy, to dodatkowo posiadłość dziennikarki stała się idealnym łupem dla włamywaczy. 4 lipca luksusowa willa Ellen została obrabowana, a złodzieje wynieśli z niej drogocenne przedmioty. Co ciekawe, obie panie - zarówno dziennikarka, jak i jej partnerka, były wówczas w środku.

Cóż, miejmy nadzieję, że zła passa DeGeneres zostanie wkrótce przerwana jakimś wydarzeniem o mniej pejoratywnym wydźwięku. 

Zobacz wideo Mobbing w radiowej Trójce? Niepokojące domysły Tomasza Zimocha!