"Nasz nowy dom". Poszkodowana zdradza, jaki motyw mógł mieć podpalacz. "Chciał życie ze mną ułożyć, ale nie wyszło po jego myśli"

Uczestniczka programu "Nasz nowy dom" straciła dach nad głową w wyniku podpalenia. Cały dorobek życia pani Beaty oraz efekty pracy ekipy Katarzyny Dowbor spłonęły ponad tydzień temu. Wiadomo, kim jest człowiek, który stoi za podpaleniem.

Ekipa "Interwencji" pojechała na Podlasie do pani Beaty, która dwa lata temu była bohaterką jednego z odcinków programu "Nasz nowy dom". Szczęście kobiety i jej synów nie trwało długo, bowiem 18 lipca podpalacz podłożył ogień pod wyremontowany dom. Wyszły na jaw kolejne szczegóły dotyczące zatrzymanego 54-latka.

CZYTAJ TEŻ: ''Nasz nowy dom''. Bohaterka programu straciła wyremontowane mieszkanie w pożarze

"Nasz nowy dom". Kim jest podpalacz?

Sprawcę podpalenia zatrzymano bardzo szybko. Już po dwóch dniach policja wiedziała, że jest to Józef H.. Mężczyzna w trakcie przesłuchań przyznał się do winy. W przeszłości miał już problemy z prawem - spędził 11 lat w więzieniu, odsiadywał kary za podpalenie, groźby karalne, kradzieże i włamania.

Pani Beata próbowała mu pomóc w odzyskaniu normalnego życia. Jak tłumaczyła "Interwencji", znała tego człowieka, szukała dla niego lokalu komunalnego, zlecała też proste prace przydomowe. Dlaczego więc w taki sposób odpłacił się kobiecie? Pani Beata ma podejrzenia, że chodzi o zawiedzione uczucie:

Chodził po mieście i opowiadał, że on to robił, bo szykował sobie tutaj miejsce. Chciał sobie ze mną życie ułożyć. Nie dawałam mu żadnych znaków, traktowałam go jako osobę potrzebującą pomocy. Moim zdaniem on chciał się zemścić, odegrać, że nie wyszło po jego myśli - mówiła dziennikarzom.

SPRAWDŹ TEŻ: Katarzyna Dowbor chce pomóc uczestniczce, która straciła odnowiony dom w pożarze. "To jest dla nas wyzwanie" [TYLKO U NAS]

Zobacz wideo Katarzyna Dowbor: "Psychika siada, kiedy widzi się tyle nieszczęścia"

Podpalacz usłyszał zarzuty

Jak czytamy na lokalnym portalu Białystokonline.pl, Józef H. usłyszał już zarzuty: zniszczenie mienia poprzez podpalenie, groźby karalne i usiłowanie kradzieży. Mężczyzna tłumaczy, że żadnego z tych czynów nie pamięta, bowiem był pod ciągłym wpływem alkoholu. Podpalenie również jego zdaniem miało być wynikiem przypadku - pijany wszedł na posesję pani Beaty, a ponieważ nikogo nie było, zasnął na wersalce na tarasie z papierosem w ręku.

Dom pani Beaty i jej dwóch synów, których sama wychowuje, spłonął doszczętnie. Rodzinie nic się nie stało, jednak dom nie nadaje się do zamieszkania. W pożarze zginął też ukochany kot chłopców.