Marcelina Zawadzka zabrała głos w sprawie oskarżeń o przekręty finansowe. "Bardzo to przeżywam"

Marcelina Zawadzka postanowiła po kilkunastu dniach zabrać głos w sprawie oskarżeń, które pojawiły się na jej temat. Chodzi o "aferę vatowską", w tym zarzut o pranie brudnych pieniędzy. Prezenterka komentuje zarzuty.

Marcelina Zawadzka w ostatnich dwóch tygodniach znalazła się na celowniku prokuratury i mediów. Chodzi o aferę vatowską - prezenterka "Pytania na śniadanie" jest współoskarżona o oszustwa skarbowe, fałszowanie faktur i pranie brudnych pieniędzy. Początkowo sprawę komentował tylko jej prawnik, który potwierdził, że jego klientka została objęta aktem oskarżenia. Teraz głos zabrała sama Marcelina Zawadzka, która była wcześniej na urlopie.

Marcelina Zawadzka komentuje oskarżenia w "aferze vatowskiej"

Marcelina Zawadzka wydała oświadczenie w mediach społecznościowych. Czytamy w nim, że prezenterka nie ma sobie nic do zarzucenia, a jeśli cokolwiek działo się niezgodnie z prawem, to bez jej wiedzy.

Ostatnio w mediach pojawiły się informacje dotyczące oskarżenia mnie o nieprawidłowości w prowadzeniu księgowości, w konsekwencji czego toczy się postępowanie sądowe. Na początku postanowiłam nie komentować tej kwestii, aż do ostatecznego rozwiązania jej i ogłoszenia wyroku odpowiednich organów. Jednak z powodu licznych insynuacji oraz nieprawdziwych informacji, które coraz szerzej są przytaczane i powielane, jestem zmuszona wyjaśnić wam całą sytuację, co mam nadzieję, spowoduje ucięcie wszelkich niedomówień i kolejnych kłamstw.
Sprawa miała miejsce w 2017 roku. Chcę was zapewnić, ze nie dokonałam świadomie jakiejkolwiek czynności, która byłaby sprzeczna z prawem. Od wielu lat funkcjonuję w podobny sposób i zawsze robię to uczciwie, co jest bardzo ważne dla mnie, dla was i osób, z którymi współpracuję - napisała Zawadzka.
W tej chwili sąd wyjaśnia, czy określone działania prowadzone przez osoby trzecie (w tym przypadku księgowych) stanowią naruszenie przepisów podatkowych. Dotyczą one potencjalnych nieprawidłowości, które - nawet jeżeli wystąpiły, co jest obecnie weryfikowane - nie były popełnione przeze mnie celowo.
Nie uczestniczyłam w tzw. "praniu pieniędzy", "tworzeniu karuzeli VAT", nie ukradłam ani złotówki, ani tym bardziej "58 mln złotych". Takie zarzuty są absurdalne i wiązanie mnie z nimi godzi najgłębiej w moje dobre imię i wszystko, co reprezentuję.
(...) Bardzo to przeżywam, nie jest mi łatwo czytać o tych oszczerstwach, które nakręciły same media - dodała na koniec wyjaśnień.

Jedno jest pewne - sprawa jest w toku i pewnie trochę potrwa, zanim poznamy prawdę na ten temat.

O co chodzi w aferze vatowskiej, w której oskarżona jest Marcelina Zawadzka?

Była miss została oskarżona w ramach bardzo szerokiego śledztwa. Zawadzka jest jedną z osiemnastu oskarżonych osób. Prawnik gwiazdy potwierdza, że zarzuca się jej użycie nierzetelnych dokumentów w deklaracjach podatkowych, za co grozi nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Jednak sprawa jest o wiele poważniejsza. Europejskie śledztwo dotyczyło zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie Polski, Litwy, Ukrainy i Rosji, która specjalizowała się w przekrętach finansowych. Nielegalna spółka, którą rozpracowano, miała wyłudzić prawie 58 milionów złotych. Sama Marcelina Zawadzka nie ma zarzutów udziału w tej grupie.

Zobacz wideo Jeszcze przed aferą vatowską Marcelina Zawadzka mówiła o zwolnieniach w programie śniadaniowym