26-letnia rosyjska seksuolożka znaleziona martwa w ekskluzywnym hotelu. Śledczy szukają jej gościa

Anna Ambartsumyan, rosyjska gwiazda telewizji, została znaleziona martwa w jednym z droższych hoteli w Moskwie. Policja ma już trop w tej tajemniczej sprawie - Annę w jej pokoju hotelowym odwiedził kilka godzin wcześniej nieznany mężczyzna.

Moskiewska policja prowadzi postępowanie w sprawie śmierci telewizyjnej seksuolożki. 26-letnia Anna Ambartsumyan została znaleziona naga i martwa przez obsługę 5-gwiazdkowego hotelu Piotr I w stolicy kraju 17 lipca wieczorem. Obok jej ciała leżała torebka Prady i czarna sukienka.

Rosyjska gwiazda telewizji nie żyje

Anna Ambartsumyan na kilka godzin przed śmiercią miała spotkać się z tajemniczym mężczyzną, którego teraz poszukuje policja. To on miał jako ostatni widzieć seksuolożkę żywą. Nie podano jeszcze przyczyny śmierci, jednak prawnik kobiety, Sergiej Żorin, twierdzi, że ta żyła w ostatnich miesiącach w strachu. Miała pozaciągane liczne długi, zaś wierzyciele domagali się ich zwrotu. Niektórzy byli szczególnie nieustępliwi - potrafili dzwonić do niej po kilkadziesiąt razy w ciągu doby.

W pokoju hotelowym, gdzie znaleziono martwą Ambartsumyan, śledczy odkryli również nieznane tabletki, które obecnie są badane.

Anna Ambartsumyan była gwiazdą nie tylko w telewizji, ale również na Instagramie. Mogła pochwalić się rzeszą prawie 400 tysięcy fanów, wśród których znajdowali się również bardzo bogaci Rosjanie. Choć była mężatką jednego z rosyjskich przedsiębiorców, cieszyła się szerokim gronem zamożnych adoratorów. Według śledczych to od nich otrzymywała liczne "podarki": dwa Bentleye czy Aston Martina.

Anna Ambartsumyan nie żyjeAnna Ambartsumyan nie żyje Fot. Anna Ambartsumyan - Instagram

Anna Ambartsumyan była gwiazdą rosyjskich programów telewizyjnych. Jako seksuolożka i psycholożka komentowała bieżące wydarzenia w kraju - w rosyjskich mediach komentowała m.in. tragiczną śmierć rodziny Ekateriny Didenko w czasie kąpieli w saunie. Była jedną z "ekspertek", które tworzyły medialną narrację w tej sprawie - według niej Didenko po koszmarnej śmierci męża i przyjaciół próbowała zarobić na tragedii i zyskać sławę. Teraz, kiedy do mediów trafiły informacje o śmierci samej Ambartsumyan, to Didenko postanowiła skomentować, odnosząc się również do niepotwierdzonej nadal przyczyny śmierci seksuolożki:

Wczoraj kobieta, która potępiała mnie w jednym ze swoich programów, zmarła z powodu przedawkowania narkotyków. Chcę powiedzieć wszystkim - nie sądźcie, to nie będziecie sądzeni!

Skupiała się głównie na występach w programach o seksie. Twierdziła też, że jest "medium". Na swoim Instagramie tak zapowiadała swoją osobę:

Wszyscy, którzy tu wchodzicie, uważajcie mnie za Królową. Ja, nie wy, jestem ekspertem telewizyjnym i konsultantką.
Skandalistka. Perfekcjonistka. Królowa.

Przyczyna śmierci Anny Ambartsumyan będzie znana w najbliższych dniach.

Zobacz wideo Zobacz - Tajemnicze śmierci gwiazd
Więcej o: