Maryla Rodowicz wspomina nietypowe zakończenie romansu. Po rozstaniu uciekała nago hotelowym korytarzem

Maryla Rodowicz udzieliła wywiadu Kubie Wojewódzkiemu i Piotrowi Kędzierskiemu w radiu Newonce, w którym wspominała dawne czasy. Podzieliła się m.in. opowieścią o nietypowym zakończeniu jednego z romansów.

Maryla Rodowicz jest jedną z najbarwniejszych polskich artystek. Od lat nie schodzi ze sceny i wciąż potrafi zaskoczyć. Chętnie też mówi o życiu prywatnym. Ostatnio dzieliła się przeżyciami związanymi z rozstaniem z mężem, a niedawno odwiedziła radio Newonce, gdzie wróciła wspomnieniami do lat młodości i opowiedziała o swoich romansach.

Zobacz: Maryla Rodowicz ma nowy luksusowy samochód. Poprzedni odholował jej mąż. "W wyborze pomogli mi synowie"

Zobacz wideo Z kim bawiła się do rana Maryla Rodowicz?

Maryla Rodowicz o nietypowym zakończeniu romansu

Podczas wywiadu wokalistka zaczęła wspominać romans z 1973 roku, który miał miejsce w Sopocie. Rozstała się wtedy z czeskim producentem muzycznym Franciskiem Janeckem i związała z fotografem. Była to jednak krótkotrwała przygoda, która zakończyła się w... hotelowym łóżku. 

Leżałam w łóżku goła i mu powiedziałam: Właśnie się z tobą rozstaję. I on mówi: To ja ci nie oddam twoich ciuchów. Ja miałam następnego dnia samolot do Mediolanu na jakieś koncerty, ale patrzę, że na stoliku leżą jego kluczyki do Fiata 126p. Więc się zerwałam, złapałam te kluczyki jak kretyn i wybiegłam na korytarz. Była noc! - powiedziała Maryla Rodowicz.

Gwiazda biegała nago po hotelowym korytarzu i w pewnym momencie została przyłapana przez pokojówkę.

W Grand Hotelu są takie wnęki i dopiero drzwi. Ja się przytuliłam do tej ściany, ale szła niestety pokojowa. Nie wiem, co ona sobie pomyślała, ale oczywiście on mnie gonił. Daleko nie uciekłam- powiedziała.

Niestety, były kochanek zabrał ubrania Maryli, więc ostatecznie sprawa skończyła się na policji. Gwiazda opowiedziała o całej sytuacji, a policjantom udało się znaleźć uciekiniera. Artystka przyznała, że spotkanie było bardzo niemiłe, bo fotograf skwitował sprawę słowami "Weź te swoje szmaty".