Magdalena Środa ostro komentuje uciszenie Weroniki Rosati przez sąd. "To tylko ofiara. Mało takich?"

Weronika Rosati otrzymała zakaz mówienia o domowej przemocy ze strony byłego partnera. Do sytuacji życiowej aktorki odniosła się Magdalena Środa.

Wiosną ubiegłego roku Weronika Rosati udzieliła głośnego wywiadu, w którym oskarżyła byłego partnera o znęcanie się psychiczne, fizyczne, a nawet finansowe. Robert Śmigielski od początku twierdził, że jest niewinny, a po jego stronie stanęła między innymi Krystyna Demska, żona Daniela Olbrychskiego. Sprawa szybko trafiła na wokandę. Finalnie sąd odniósł się do prośby aktorki i częściowo ograniczył prawa rodzicielskie ojcu Elizabeth. Okazuje się jednak, że to nie koniec sądowej batalii byłych partnerów.

Zobacz wideo Czy Weronika Rosati jest gotowa na nową miłość?

Weronika Rosati została uciszona

"Super Express" poinformował na początku czerwca, że Robert Śmigielski złożył zażalenie, do którego już ustosunkował się warszawski sąd apelacyjny. Zapadł wyrok, z którego wynika, że Weronika Rosati otrzymała zakaz mówienia o domowej przemocy ze strony byłego partnera. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Jak można się domyślać, decyzja sądu załamała aktorkę.

Jak to powiedział Arystoteles: "By uniknąć krytyki, nic nie mów, nic nie rób, bądź nikim". Więc mam pamiętać teraz, by być nikim - napisała w jednym z postów na Instagramie.

Tym razem Weronika Rosati opublikowała na swoim instagramowym profilu screen wpisu Magdaleny Środy. Kobieta skomentowała trudną sytuację życiową aktorki. Przypomnijmy też, że to właśnie ona przeprowadziła głośny wywiad z gwiazdą.

 
Każdy komu siadły kolanka lub biodra (a siadają z reguły w wieku w którym ma się już władzę) ma dług wdzięczności wobec pana lekarza. Więc jest chroniony wszechstronnie. A Weronika? To tylko kobieta. To tylko ofiara. Mało takich? Sąd musi zadbać przede wszystkim o dobra sprawcy. Co tam ofiara, niech ofiara nie gada, pan doktor może stracić klientów... Nie straci - czytamy na profilu Magdaleny Środy na Facebooku.

Na koniec publicystka napisała, że o przemocy domowej i jej ofiarach trzeba "nie mówić, a krzyczeć". Trudno się z tym nie zgodzić. Dzięki nagłaśnianiu tego problemu poszkodowane osoby (zarówno mężczyźni, jak i kobiety) być może częściowo pozbędą się poczucia wstydu i poinformują odpowiedzenie organy lub instytucje o niebezpiecznych sytuacjach w domu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.