Weronika Marczuk o śmierci swoich dzieci. "Zabrakło tylko trzech, czterech tygodni, by bliźniaki mogły przeżyć"

Weronika Marczuk zdradziła, że nie udało jej się donosić ciąży bliźniaczej przez co straciła syna i córkę. W szczerym wywiadzie opowiedziała o tym, co było przyczyną tej tragedii.

Weronika Marczuk - była żona Cezarego Pazury, niegdyś gwiazda TVN - jest szczęśliwą mamą. W styczniu tego roku przyszła bowiem na świat jej córka - Anna. Okazuje się jednak, że gwiazda już wcześniej spodziewała się dzieci, niestety nie donosiła ciąży. W poruszającym wywiadzie dla magazynu "Viva!" Marczuk zdradziła, że poroniła ciążę bliźniaczą. 

Zobacz wideo Te gwiazdy niedawno powitały na świecie dzieci

Weronika Marczuk o ciąży

Weronika Marczuk mając 48 lat została z mamą. O córkę bardzo długo, a lekarze wspierali ją w przygotowaniach do procedury in vitro. 

Lekarze uprzedzają o konsekwencjach, ale nie mogli mi odradzać, bo sami podtrzymywali mnie od siedmiu lat w tej walce, wiedzieli o mojej wytrwałości i podziwiali mój upór. Wiedzieli także, że mam dobre warunki genetyczne, dobre wyniki badań i że in vitro ma szanse powodzenia - mówiła "Vivie!". 

Podczas ciąży gwiazda mogła liczyć także na swojego partnera, który towarzyszył jej podczas porodu. 

Rodziłam przez cesarskie cięcie, ale [partner - przyp. red.] był obok na sali operacyjnej i przejął córeczkę od razu po moim pierwszym dotyku. To było absolutnie cudowne, gdy usłyszałam jej płacz. Mam nagranie z naszego pierwszego spotkania. Ania już była czyściutka, ciemne włoski, donoszona. Jej rączki chciały od razu coś chwytać. A tatuś od razu po tym przeżywał swoje 20 minut na tak zwanym kangurowaniu - opowiadała zachwycona. 

I choć teraz Weronika Marczuk cieszy się urokami macierzyństwa i jest szczęśliwą kobietą, to jej życie nie zawsze było takie radosne. Była jurorka "You can dance" przeżyła bowiem tragedię związaną z poronieniem. 

Weronika Marczuk straciła bliźnięta

Weronika Marczuk w rozmowie z "Vivą!" wróciła do bolesnych wspomnień. Na łamach magazynu opowiedziała bowiem, że straciła dwoje dzieci, kiedy była już w bardzo zaawansowanej ciąży. 

Ogromny ból. Nie mieliśmy na to wpływu. Urodziłam przedwcześnie, zabrakło tylko trzech, czterech tygodni, by nasze bliźniaki mogły przeżyć… Wszystko było dobrze, cudownie się rozwijały, miały swoje imiona. Nic nie wskazywało na problemy. Nagle jednego dnia wszystko się skończyło - przyznała. 

Przed tragedią gwiazda wiedziała już nawet jakiej płci, będą jej dzieci.

Moje dzieci były zdrowe. Chłopiec i dziewczynka, moje kochane… mamy filmik z USG nagrany dwa dni przed porodem. Ale gdy zaczęły się skurcze, nie zdążyliśmy nawet dojechać z domu do szpitala, i odeszły wody – tak szybko się to stało. 

Marczuk wyznała też, do tragedii doszło przez błąd medyczny. Nie zauważano bowiem wystarczająco wcześnie, że doszło do skrócenia szyjki macicy. Okazuje się, że podobne problemy pojawiły się w trakcie kolejnej ciąży. Wtedy jednak zareagowano dużo szybciej:

Mam gęsią skórkę. To jest smutne, bo właściwie to ja ją uratowałam. Pomna tragedii niemal zmusiłam lekarzy do sprawdzenia, czy wszystko jest w porządku. To był dokładnie ten sam okres ciąży! Planowo miałam mieć badania za ponad tydzień. Zatem miałam czekać, ale ja się uparłam - mówiła gwiazda.

Marczuk dodała też:

Kiedy przy ciąży z Anią sytuacja się powtórzyła, założono mi szew, dzięki czemu byłam w stanie szczęśliwie donosić tę ciążę.

Jak widać to dzięki determinacji gwiazdy, jej córka przyszła na świat cała i zdrowa. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.