Mama Anny Lewandowskiej nakręciła film o położnej z Auschwitz. To historia ich krewnej, która uratowała tysiące dzieci

Maria Stachurska nakręciła film o swojej krewnej, położnej z Auschwitz. Stanisława Leszczyńska, wbrew odgórnemu zakazowi, uratowała życie trzech tysięcy noworodków.

Mama Anny Lewandowskiej, Maria Stachurska, postanowiła nakręcić film o swojej wyjątkowej krewnej. To Stanisława Leszczyńska, która podczas II wojny światowej była więźniem obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Pełniła tam funkcję akuszerki, dzisiejszej położnej. Dokument "Położna" to wzruszająca historia kobiety, która nie patrząc na własne życie, codziennie ratowała tysiące dzieci.

Zobacz wideo Anna Lewandowska tańczy w ciąży

Mama Ani Lewandowskiej nakręciła film o Stanisławie Leszczyńskiej

"Położna" przedstawia losy Stanisławy Leszczyńskiej i relacje osób, które uratowała. Trafiła do obozu Auschwitz w 1943 roku. Przebywała tam około dwóch lat, aż do wyzwolenia. Leszczyńska przez cały pobyt w obozie do samego końca walczyła o godność kobiet i dzieci, które przychodziły na świat w tych nieludzkich warunkach.

Stanisława Leszczyńska, Maria StachurskaStanisława Leszczyńska, Maria Stachurska Screen Facebook 'Położna'

W obozie spotkała doktora Josefa Mengele, który słynął z niebywałego okrucieństwa. Postanowiła poprosić go o stanowisko obozowej akuszerki. Pokazała mu papiery potwierdzające zawód. On zgodził się, ale wydał jej jeden, jasny rozkaz. Zabijać każde narodzone dziecko.

Została położną tylko i wyłącznie z własnej inicjatywy. Dokumenty zaświadczające o jej zawodzie przedstawiła Josefowi Mengelowi - mówi krewna Leszczyńskiej w zwiastunie filmu.

Choć za niewykonanie rozkazu groziła jej śmierć, żadne dziecko ani żadna kobieta nie zmarły podczas porodu, który odbierała. Mimo warunków panujących w barakach starała się zapewnić rodzącej namiastkę normalności. Kładła kobiety na kocach, a dzieci owijała w szmaty. Przez dwa lata bycia w obozie przyjęła około trzech tysięcy porodów. Ostatni z nich odebrała dokładnie w dzień wyzwolenia. Magdalenie Drozdek z redakcji WP Film udało się obejrzeć film przed premierą i nie ma wątpliwości, że "jest wyjątkowy z kilku powodów":

Po pierwsze Stachurska, jako członek rodziny Leszczyńskiej, ma dostęp do prywatnych dokumentów i relacji z życia Stanisławy. Po drugie, mama Lewandowskiej wykazuje się potężną wrażliwością, dzięki czemu otwierają się przed nią bohaterowie wydarzeń sprzed lat.

Warto także dodać, że to nie pierwsza produkcja dokumentalna Marii Stachurskiej. Mama Ani Lewandowskiej w przeszłości nakręciła już film. Było to w 1995 roku, a dokument nosił nazwę "Wielkopostne misteria i obrzędy". Pani Maria była kierownikiem produkcji.