Anna Kalczyńska musiała się tłumaczyć po wpadce w "DD TVN". "Nie jest tajemnicą, mieliśmy spotkanie kryzysowe"

Anna Kalczyńska przyznała, że po wpadce w śniadaniówce musiała odbyć poważną rozmowę z szefostwem TVN.

Pod koniec stycznia wszędzie było głośno o kolejnej wpadce prezenterów w "Dzień Dobry TVN". Tym razem prym wiodła Anna Kalczyńska razem z Andrzejem Sołtysikiem. Dziennikarze w niefortunny sposób wypowiadali się na temat Jeon Jungkooka, młodego wokalisty BTS, który został okrzyknięty najprzystojniejszym mężczyzną świata.

Anna Kalczyńska trafiła na dywanik za Jungkooka

Na początku prezenterzy podważyli wygląd wokalisty, a później prezenterka wbiła szpilkę Jeonowi, drwiąc, że z Bradem Pittem nie ma raczej nic wspólnego, określając jego typ urody za "niespecjalnie męski".

Zobacz wideo Anna Kalczyńska razem z siostrą tańczy na plaży

Dodatkowo została przeprowadzona sonda uliczna przez Adam Federa. Wypytywał on warszawiaków, co sądzą na temat przyznania takiego tytułu koreańskiemu muzykowi. Nie obyło się bez niewybrednych żartów, za które redaktor musiał zapłacić. Dziennikarz został zwolniony ze stacji.

Natomiast nie było wiadomo, co będzie z Anna Kalczyńską i Andrzejem Sołtysiakiem. Teraz już wiemy. Dziennikarka w wywiadzie dla portalu plejada.pl zdradziła, że odbyło się specjalne "kryzysowe" spotkanie.

Ja bym nie nazywała tego spotkania dywanikiem. To była taka rozmowa na temat tego, jak do tego doszło, co się właściwie wydarzyło, jak my się czujemy. Dostaliśmy mnóstwo wsparcia, za co bardzo dziękuję stacji, kolegom i koleżankom. [...] Nie jest tajemnicą, mieliśmy spotkanie kryzysowe. Nie doceniliśmy kuli śnieżnej, jaka ruszyła. To nie był najfortunniejszy początek programu, nikt tego absolutnie nie zamierzał bronić.

Kalczyńska wyjaśniła również, jak doszło do tej niefortunnej sytuacji, Okazuje się, że oboje zostali tym zaskoczeni.

Pomysł był taki, że będzie to niespodzianka - komentujemy wyniki rankingu i będzie to ktoś, kto dalece odbiega od wytyczonego kanonu. Nie byliśmy poinformowani ani kto to jest, ani jak wygląda, więc to była jazda bez trzymanki. Kiedy skomentowałam to jednym zdaniem, nie przypuszczałam, że to zostanie tak zinterpretowane. Zalała nas fala hejtu.
Wyciągamy wnioski na przyszłość, bo nie ma się nad czym rozwodzić. Mam nadzieję, że każdy się czegoś nauczył. Ja na pewno. - zakończyła.

A Wy co myślicie o tej sytuacji?

BO

Więcej o: