Tak żenującego wywiadu nie czytaliśmy już dawno. Dziennikarz spytał Annę-Marię Sieklucką, czy lubi seks. Serio? Dalej jest gorzej

Anna-Maria Sieklucka, gwiazda filmu "365 dni", znalazła się w ogniu oburzających pytań. Dziennikarz nie miał żadnych skrupułów.

Film "365 dni" będzie miał swoją premierę już na początku lutego. Promocja obrazu ruszyła więc pełną parą. Aktorzy, którzy wcielają się w główne role, regularnie udzielają wywiadów. Anna-Maria Sieklucka, czyli filmowa Laura, ma za sobą rozmowę, która odbiła się głośnym echem w mediach.

Anna Maria Sieklucka w głównej roli w filmie "365 dni". Jak wyglądały castingi i nagrania erotycznych scen?

Zobacz wideo

Anna-Maria Sieklucka w ogniu żałosnych pytań

Aktorka udzieliła wywiadu portalowi viva.pl. Rozmawiał z nią Roman Praszyński, doświadczony dziennikarz, który w 2004 roku był nawet nominowany do Paszportu "Polityki". Cóż, tym trudniej uwierzyć w pytania, jakie zadał Annie-Marii Siekluckiej. Delikatnie mówiąc, były one bardzo nie na miejscu.

Czy lubi Pani seks?
A jakie to ma znaczenie?
Skoro nie lubi Pani seksu, to co Pani lubi?
Lubię rozmyślać, analizować, przyglądać się ludziom. Ale nie lubię łatwo oceniać.

Dalej jest jeszcze gorzej. Praszyński spytał Sieklucką miedzy innymi o to, czy ma "doświadczenia seksualne" oraz czy "kąpała się nago w morzu"... Aktorka nie ukrywała, że poziom pytań mocno ją rozczarował.

Na planie czułam się komfortowo, dużo bardziej niż podczas tego wywiadu - wtrąciła.

Żenujący wywiad oburzył internautów

O rozmowie Praszyńskiego z Sieklucką huczy dziś niemal cały internet. Głos zabrało wielu ludzi mediów. Każdy zgodnie uważa, że dziennikarz przekroczył granice dobrego smaku i zachował się nieetycznie.

Przeprowadziłem w swoim życiu łącznie ponad setkę wywiadów i chyba nigdy mi się nie zdarzyło, żeby mój rozmówca lub rozmówczyni miała minę jak "Side Eyeing Chloe" z poniższego mema. A taką minę miała pewnie Sieklucka podczas rozmowy z Praszyńskim, czemu trudno się dziwić - pisze autor fanpejdża "Liczne rany kłute"
Dopiero kończy się styczeń, a "Viva" już wystawiła mocnego pretendenta do dziennikarskiej żenady roku - czytamy na profilu "Kusi na Kulturę" na Facebooku.

Głos zabrał też Jakub Żulczyk.

Czy Wy chcieliście ukarać p. Sieklucką, że wystąpiła w erotycznym filmie, czy o co chodzi? Mamy 2020 rok. Jesteśmy (wciąż) w Europie Zachodniej. Współczuję p. Siekluckiej tego, że musiała udzielić tego wywiadu, że został autoryzowany i opublikowany - napisał w mediach społecznościowych.

Pod postem Karoliny Korwin Piotrowskiej, Anna-Maria Sieklucka podziękowała za nagłośnienie sprawy.

To dla mnie niezwykle budujące, że pojawił się tak istotny głos dotyczący godności zawodu aktora.

Sami nie możemy uwierzyć, że doświadczony dziennikarz był w stanie zadać tak ordynarne pytania swojej rozmówczyni. Dziwi też, że wywiad w ogóle ujrzał światło dzienne... Ma to jednak swój plus. Kwestia uprzedmiotowiania kobiet znów znalazła się na tapecie. Jak widać, problem nie traci na aktualności i należy go nagłaśniać. Jesteśmy niemal pewni, że Michele Morrone nie usłyszałby pytań dotyczących jego życia intymnego. To są dopiero podwójne standardy.