Katarzyna Figura walczy o rozwód od lat. Wciąż go nie dostała. Są nowe fakty w sprawie

Katarzyna Figura od sześciu lat walczy o rozwód. Bezskutecznie. Sąd po raz kolejny postanowił odroczyć sprawę.

To nie koniec batalii pomiędzy Katarzyną Figurą a jej byłym mężem, Kaiem Schoenhalsem. Aktorka sześć lat temu wniosła pozew o rozwód i opowiedziała głośno, że ona i jej dzieci były ofiarami przemocy. Mimo upływu lat rozwodu nadal nie otrzymała.

Sprawę po raz kolejny odroczono. Joanna Adamowicz, asystentka rzecznika prasowego Sądu Okręgowego, w rozmowie z tygodnikiem "Życie na gorąco" powiedziała, że rozprawa została przesunięta na 28 kwietnia 2020 roku. 

Niestety do orzeczenia rozwodu znowu nie doszło. Mieszkający w USA Shoenhals po prostu nie dotarł do sądu (...). Mimo że Kaia i tym razem nie było (pojawił się za to reprezentujący go pełnomocnik prawny), rozprawa trwała kilka godzin. Wszystko rozgrywało się za zamkniętymi drzwiami, choć podczas przerwy i po zakończeniu widać było, że aktorkę wiele to kosztuje - czytamy w "Życiu na gorąco".

Katarzyna Figura walczy o rozwód

Mimo że nic nie zapowiada szybkiego końca sprawy, najgorsze aktorka ma już za sobą.  Figura pierwszy raz o tym, że padła ofiarą przemocy, opowiedziała w 2012 roku. W wywiadzie dla magazynu "Viva!" wyznała, że jej małżeństwo z Amerykaninem to była "szarpanina, plucie w twarz, bicie w głowę, kopanie". Odważyła się jednak upublicznić swoją sytuację, gdyż zaczęła bać się o dzieci, które również doświadczyły przemocy ze strony Schoenhalsa. Po stronie aktorki stanęła także jej teściowa, która głośno mówiła, że jej syn to "niebezpieczny psychopata i socjopata".

ZOBACZ TEŻ: Figura wyznaje: Byłam poniżana, bita, latami ukrywałam prawdę

Sześć lat temu postanowiła zmienić swoje życie i odciąć się od bolesnej przeszłości. Pierwszym krokiem była przeprowadzka z rodzinnej Warszawy do Gdyni.

Nowe otoczenie, zbudowanie całkiem nowej przestrzeni życiowej zajęło moją głowę i dało mi energię - mówiła w wywiadzie dla miesięcznika "Pani".

Decyzja nie była łatwa. Aktorka miała dwie córki na utrzymaniu, nie miała stałej pracy. Zaczęła starać się o etat w teatrze, ale by zachować płynność finansową, była zmuszona sprzedać warszawski dom na Saskiej Kępie, a potem również mieszkanie matki, którą sprowadziła do Trójmiasta. 

Martwiłam się, czy poradzę sobie finansowo.Wtedy wdrożyłam kolejny plan, czyli sprzedałam dom na Saskiej Kępie. Niedawno sprzedałyśmy też warszawskie mieszkanie mamy. Z pełną świadomością odcięłam wszystkie korzenie.

W nowym miejscu Figurze łatwiej było odciąć się od złych wspomnień. Dziś wizyty w Warszawie, gdzie dorastała i gdzie mieszkała z mężem, są dla niej bolesne. 

Z wielkim bólem serca wracam na Saską Kępę, gdzie mieszkałam przez wiele lat. Nie lubię jeździć też na starą Ochotę, skąd pochodzę. Nie spaceruję po Warszawie. Nie ma już we mnie ciekawości poznawania tego miasta,  ja je doskonale znam - mówiła wywiadzie dla magazynu "Pani".

MM

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata show-biznesu, zaobserwuj nas na Instagramie >>>