"Uwaga! TVN". Domniemane ofiary Krzysztofa Sadowskiego zabrały głos. "Wkładał mi ręce w bluzkę i w majtki". Podobnych historii jest więcej

Nie cichną emocje po wydaniu książki "Bejbi". Jej autor, Mariusz Zielke, oskarżył Krzysztofa Sadowskiego o molestowanie dzieci.

Na początku sierpnia Mariusz Zielke oskarżył w swojej książce "Bejbi" znanego producenta muzycznego o molestowanie nieletnich. Jak się okazało, chodziło mu o Krzysztofa Sadowskiego, który w latach 90. tworzył programy telewizyjne "Tęczowy Music Box" i "Co jest grane". Ich bohaterami były uzdolnione muzycznie dzieci.

Ofiary Krzysztofa Sadowskiego w telewizji

Mariuszowi Zielke udało się zebrać relacje blisko 30 kobiet i kilku mężczyzn, którzy w dzieciństwie mieli być molestowani przez Krzysztofa Sadowskiego. Część z nich wystąpiła w materiale dla programu "Uwaga! TVN".

On zawsze był z nami. Jak jechaliśmy na występy autokarem wkładał mi ręce w bluzkę i w majtki. Później on się przesiadał do innego dziecka i brał je na kolana – wspomina Ewa Gajda, psycholożka.

Kobieta twierdzi, że po raz ostatni widziała Krzysztofa Sadowskiego, kiedy ten położył się obok niej na łóżku. Miał mieć wówczas rozpięty pasek i rozporek. Na ten widok Gajda przeraziła się i uciekła. Do sytuacji doszło podczas obozu. Od razu po powrocie dziewczyna opowiedziała w domu, co ją spotkało. Jej mama zgłosiła na policję zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, jednak śledztwo zostało umorzone.

Pamiętam, że policjantki zapytały mnie o datę, kiedy to się wydarzyło. Mając dziesięć lat powiedziałam, że nie wiem. Policjantki powiedziały, że muszę się zdecydować. I pokazałam na kalendarzu. Okazało się, że pokazałam złą datę, że Sadowski w tym dniu był na wycieczce i był na zdjęciach z tej wycieczki. To było jego alibi, a 10-latka wybrała złą datę - wyznała Gajda.

Wstrząsających historii jest więcej. Marta, jedna z domniemanych ofiar muzyka, wyznała, że Sadowski kazał jej wykonywać "konkretne czynności", takie jak całowanie, czy nauka masturbacji. Do molestowania miało dochodzić w jego samochodzie.

Tajemnica poliszynela?

Według osób oskarżających Sadowskiego, twórca programu "Tęczowy Music Box" miał wpływy w policji, a także wśród prawników i polityków. Co więcej, w środowisku muzycznym skłonności Sadowskiego miały być tajemnicą poliszynela.

Pianista Michał Tokaj twierdzi, że temat muzyka był poruszany przez starsze osoby w branży.

Podczas jednego z koncertów finałowych warsztatów, ktoś z publiczności, kiedy Sadowski wyszedł zapowiedzieć koncert, głośno krzyknął: Zostaw dzieci – dodał Sławomir Kurkiewicz.

Piotr Rodowicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, przyzna natomiast, że członkowie Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego o niczym nie wiedzieli. 

Polskie Stowarzyszenie Jazzowe jest zszokowane. Mieliśmy dwie duże narady zarządu i rady oraz bardzo poszerzonej grupy muzyków, dziennikarzy i kolegów Sadowskiego – okazało się, że nikt o niczym nie wiedział. Szok jest potworny – powiedział Rodowicz.

Po tym jak rzekome przewinienia Krzysztofa Sadowskiego ujrzały światło dzienne, mężczyzna wydał oświadczenie, a później zamilkł. Nie odpowiada na kontakty z mediami. Z kolei domniemanym ofiarom ulżyło.

Popłakałam się z radości, że już wiadomo, kim jest ten człowiek. To nie jest dobry wujek, to nie jest dobry wychowawca. To nie jest osoba, z która można bezpiecznie zostawić dziecko, czy nastolatkę. Nigdy nie będzie można, dopóki on żyje. Uważam, że powinien być izolowany – podsumowała Gajda.

Sprawę Sadowskiego bada prokuratura. 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie zgwałcenia dwóch pokrzywdzonych w drugiej połowie lat 90. W chwili zdarzeń z ich udziałem nie miały ukończonego 15 roku życia. Kobiety zgłosiły się do prokuratury, ponadto wskazały listę świadków, jakich w toku postępowania należy przesłuchać - usłyszeli widzowie "Uwagi". 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.