Maja Bohosiewicz pojechała trenować z Anną Lewandowską. Jest na skraju wytrzymałości. "Istny wpier***"

Maja Bohosiewicz pojechała na obóz sportowy zorganizowany przez Annę Lewandowską. Aktorka nie spodziewała się, że będzie tak bardzo wymagający.

Anna Lewandowska nie zwalnia tempa. Trenerka właśnie zorganizowała kolejny obóz sportowy. Tym razem dla matek z dziećmi. W ten sposób chciała pokazać, że nigdy nie ma złego momentu na aktywność. Razem z "Lewą" postanowiła potrenować Maja Bohosiewicz. Aktorka opublikowała mocny post, z którego wynika, że camp dał jej mocno w kość.

Na obozie jest też Małgorzata Socha ze swoimi dziećmi. Aktorka pochwaliła się nagraniami z sali treningowej. Widać na nich też Klarę Lewandowską. Dziewczynka wyrasta na prawdziwą sportsmenkę:

Zobacz wideo

Maja Bohosiewicz o treningu z Lewandowską

Nagrałam dla was długie stories, prosto po treningu. Zapłakana i wkurzona, używająca wulgaryzmów. Zapisałam w telefonie i nie opublikuje bo wiem, że cenicie mnie za kulturalny content.Mottem przewodnim obozu jest: nie oceniaj – doceniaj. Ciężko to idzie, kiedy otacza cię setka dziewczyn. Oceniamy wszystko, obgadujemy, przypisujemy złą wolę, doszukujemy się dziury w całym, nie znając historii. Bije się w pierś. Oczywiście, że sama często robię to samo - rozpoczęła swój wpis młodsza z sióstr Bohosiewicz.

Dalej Maja opisała przebieg jednego dnia zajęć z Lewandowską. Okazuje się, że jego szaleńcze tempo doprowadziło ją na skraj wytrzymałości. Aktorka bała się, że będzie zmuszona się wycofać.

Po dzisiejszym kieracie, czyli po porannych podbiegach pod górę, w pełnym słońcu, sprincie po kamieniach, upoceniu się jak szczur na czczo - zjadamy śniadanie i wracamy na matę. Na 2h trening. Nie jestem typem pi*ki która udaje, że robi skłony, jestem małym zawziętym ratlerkiem, który prędzej padnie, niż się podda. Ze*raj się, a nie daj się. 2h trening przetyrał mnie tak, że oprócz chęci rzygania ze zmęczenia, stanęłam przed psychiczną ścianą. Zaczęłam po prostu płakać. Z bólu, zmęczenia, braku siły. Patrzyłam w prawo i w lewo i widziałam, że dziewczyny dają radę. Ja czułam, że jeżeli ktokolwiek zapyta mnie, czy jest ok, to po prostu zryczę się na bordowo i zaniosę jak moja dwulatka na bezdechu. Ten obóz jest hardkorem. Ten obóz daje tak w kość, jak nic nigdy mi nie dało. To jest istny wpier*** emocjonalny i fizyczny. To lekcje przesuwania własnych granic.

Bohosiewicz uderzyła też w internautki, które piszą, że to obóz dla celebrytek, które chcą się ogrzać w blasku Lewandowskiej. Maja zagroziła, że będzie blokować na Instagramie każdą osobę, która wypowie się w podobnym tonie.

Macie zerowe pojęcie o tym, co się tu dzieje. Ile determinacji, siły, energii, zaangażowania każda z nas tu wsadza. Jeżeli chcecie coś ze sobą zrobić, to po prostu się weźcie za siebie! Za swoje głowy, za swoje myślenie. Rzeczy dla mnie niemożliwe są tu od nas egzekwowane na każdym treningu. Czuję ból w każdym cm mojego ciała, jestem chodzącym zakwasem i mam ochotę wyć. Ale na obozie dla celebrytek na zakwasy jest jedna rada. OSTRY TRENING.
 

Na wpis Mai zareagowała Anna Lewandowska. Trenerka nazwała aktorkę fighterką.

Dajesz z siebie Mamuśka 100%, walczysz jak prawdziwa fighterka. Nasz team jest z każdej z was bardzo dumny, od trenerów, masażystów, po fizjoterapeutów, dietetyków.

Trzeba przyznać, że dotychczas żadna z gwiazd nie pisała w takim tonie o treningach z "Lewą". Jak myślicie, wyznanie Mai zachęci inne kobiety do wzięcia udziału w kolejnych obozach?

AD