Durczok miał kupować wódkę na stacji benzynowej pół godziny przed kolizją. "SE": Sprawę bada prokuratura

Od kolizji Kamila Durczoka minęły już prawie dwa tygodnie. Tymczasem "Super Expres" ujawnia nowe informacje w tej sprawie.

Pod koniec lipca Kamil Durczok spowodował kolizję w ruchu drogowym. Przypomnijmy, że dziennikarz uderzył w pachołek rozdzielający jezdnię na trasie A1. Był wówczas pod wpływem alkoholu. "Super Express" poinformował wczoraj, że Durczoka widziano pół godziny przed kolizją na stacji benzynowej. Miał wtedy zaopatrywać się w setkę wódki. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Kamil Durczok wciąż na świeczniku

Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. "Super Express" skontaktował się z rzecznikiem prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim, Witoldem Błaszczykiem, który to potwierdził, że wysokość kary może być uzależniona od tego, czy dziennikarz rzeczywiście pił alkohol w czasie jazdy. To, jak się okazuje, wcale nie jest takie oczywiste. Jak podaje "SE", "w samochodzie Durczoka nie znaleziono pustych butelek po alkoholu".

Informatorzy tabloidu twierdzą, że prokuratura zajmuje się już zabezpieczaniem nagrań z kamer ze wszystkich stacji benzynowych na trasie, którą przejechał Durczok. Ich pracownicy nie mogą jednak udzielać żadnych informacji mediom.

Więcej o: