Były premier Kazimierz M. usłyszał zarzut prokuratorski. Grożą mu nawet dwa lata więzienia

Były premier Kazimierz M. usłyszał właśnie zarzuty prokuratorskie. Jest to pokłosie niepłacenia alimentów Izabeli Marcinkiewicz.

Kazimierz M.został w czwartek przesłuchany przez prokuraturę. Jak dowiedział się Plotek, były premier usłyszał zarzut uchylania się od obowiązku alimentacyjnego względem byłej żony. Jego dług wobec Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz wynosi ponad 100 tys. zł.

Kazimierz M. - były premier - z zarzutami prokuratorskimi

Izabela Marcinkiewicz i Kazimierz M. rozwiedli się w październiku 2018 roku. Zgodnie z wyrokiem sądu polityk był zobowiązany do wypłacania swojej byłej żonie 4 tys. zł miesięcznie. Niestety, M. regularnie uchylał się od płatności. Ostatecznie sprawa trafiła do prokuratury. Byłemu premierowi grożą nawet dwa lata więzienia.

W oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy prokurator ogłosił podejrzanemu zarzut uchylania się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniami sądów i narażenia przez to pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych - powiedział w rozmowie z Plotkiem Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Łukasz Łapczyński.
Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Przestępstwo zarzucane podejrzanemu zagrożone jest karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch - dodał prok. Łapczyński"

Jak widać, ta telenowela miłosna nie ma końca. Warto dodać, że niedawno sąd nakazał Izabeli Marcinkiewicz zaprzestanie publikowania jakichkolwiek informacji na temat Kazimierza M., które nie wiążą się bezpośrednio z jego działalnością publiczną. Za złamanie tego zakazu grozi jej kara w wysokości 10 tysięcy złotych grzywny.

Co ciekawe, w rozmowie z Plotkiem Izabela zarzuciła sędziemu stronniczość.

Faktem jest, że sędzia wydał postanowienie na podstawie narracji i dowodów jednej strony bez jakiegokolwiek sprawdzenia prawdziwości i wiarygodności tejże narracji i przedstawionych dowodów, co uważam za mocne uchybienie ze strony sędziego. Uznał wszystko, co złożył powód-dłużnik, za jedyne i prawdziwe? To narusza również moje prawa obywatelskie. Sądowi została przedstawiona sytuacja tak, aby była ona korzystna dla jednej strony, niestety. Wygląda to na próbę zmanipulowania sądu i jego decyzji, co nie powinno mieć miejsca - powiedziała Marcinkiewicz w rozmowie z Plotkiem.


Izabela odniosła się wówczas do całej sytuacji także na Facebooku. Na swoim profilu opublikowała bardzo obszerny wpis, z którego wynika, że decyzję sądu uważa za kuriozalną. Jednocześnie dodała też, że kwota 10 tysięcy złotych jest zbyt wysoka dla osoby niepełnosprawnej.

Ale zaraz! Żeby w ogóle uznać zabezpieczenie za zasadne, musi dojść do uznania, że dana sytuacja w ogóle nastąpiła, i zapewne jednostronna narracja jest tu bynajmniej niewystarczająca i o tym nie świadczy. A gdzie mój głos? Uznanie moich dowodów? Dobrze, że jest mi dane napisać odwołanie - napisała Izabela.

Zobacz też: Izabela Marcinkiewicz broni swojej książki i odpowiada Kazimierzowi M.

Zobacz wideo

AD

Więcej o: