Gliwińska nagrała dzieci jedzące kanapki pod sklepem. Po krytyce Wodzianki odwróciła kota ogonem. "Chodzi mi o młodzież"

Martyna Gliwińska w ogni krytyki. Celebyrtka została skrytykowana po tym, jak wyśmiała grupkę dzieci. Teraz się tłumaczy.

O Martynie Gliwińskiej od kilku dni jest głośno za sprawą jej niesławnego nagrania na InstaStories. Przypomnijmy, że w poniedziałek była dziewczyna Jarosława Bieniuka filmowała z ukrycia grupkę dzieci siedzących pod sklepem spożywczym. Celebrytkę wyjątkowo oburzył fakt, że jadły one kanapki z keczupem, co skomentowała na nagraniu. 

Nie róbcie wiochy - grzmiała.

Dodała także, że w dzieciństwie "nie miała czasu, żeby chociażby pomyśleć o bzdurach", ponieważ była zajęta treningami na sali baletowej.

Gliwińska odpowiedziała Zasiewskiej

Nagranie odbiło się szerokim echem. Skomentowała je między innymi Wodzianka. Dominika Zasiewska krótkie "oświadczenie", z którego wyraźnie wynika, że jest oburzona zachowaniem byłej dziewczyny Bieniuka. 

Zobacz wideo
Niejaka światowej sławy primadonna baletowa, by lepiej du*sko dźwignęła z auta i dzieciakom kupiła wędliny, sera i jakiegoś ogórka do kanapek, dobry sok i po owocu na deser - czytamy.

Wygląda na to, że jesteśmy świadkami narodzin nowej dramy w polskim show-biznesie. Gliwińska nie pozostawiła słów Zasiewskiej bez komentarza i po raz kolejny zabrała głos na InstaStories. Już na samym początku wyparła się, jakoby wyśmiewała dzieci siedzące pod sklepem. Szybko wytłumaczyła też, że zależało jej na tym, aby zwrócić uwagę na problemy z jakimi boryka się polska młodzież.

Chodzi mi o dzieci i młodzież dzisiejszą, która nie ma mentora. Nie ma rodzica, który by się zajął dzieckiem. Siedzenie pod Żabką czy spędzanie czasu w galeriach handlowych z nosem w telefonie nie jest produktywne - mówi na nagraniu.

Na słowach się jednak nie skończyło. Dla uwiarygodnienia swojej przemowy Gliwińska ugryzła kanapkę z keczupem.

Przekonała Was?