Syn Edyty Górniak otarł się o śmierć. "Modliłam się, aby Bóg zabrał mi wszystko, ale zostawił Allana"

Edyta Górniak straciła ciążę, rozstała się z partnerem, a jej syn otarł się o śmierć. W najnowszej "Vivie!" piosenkarka zdradziła, jak wyglądały "najgorsze godziny jej życia".

Jakiś czas temu Edyta Górniak wyznała, że jej syn poważnie zachorował i przeszedł operację, która uratowała mu życie. Piosenkarka była bezradna i znalazła ratunek w modlitwie. W najnowszym wywiadzie wróciła wspomnieniami do tamtych chwil i opowiedziała dokładnie, co czuła, patrząc na umierającego Allana.

Zobacz wideo

Allan Krupa otarł się o śmierć

Piosenkarka była wtedy w samolocie do Warszawy, gdzie miała nagrywać program telewizyjny. W pewnym momencie otrzymała telefon od Allana, który powiedział, że ma potworne bóle brzucha i nie jest w stanie wyjść z wanny. Edyta z powodu zobowiązań zawodowych nie była w stanie bezpośrednio pomóc swojemu dziecku.

To były najgorsze godziny mojego życia. Byłam już na pasie startowym, kiedy Allan przyznał mi się, że nie może wyjść z wanny, tak mocno boli go brzuch. Nie mogłam już opuścić samolotu. Zdążyłem szybko zadzwonić do Davida Fostera, który mieszkał obok z prośbą, aby zajrzał do Allana, bo ja właśnie startuję do Polski - wyznała Górniak w "Vivie!".

Okazało się, że przyczyną boleści był rozlany wyrostek robaczkowy. Pomoc Davida Fostera prawdopodobnie uratowała Allanowi życie. Mimo że chłopak był pod opieką lekarzy, nie mógł być operowany i czekał przez kilkadziesiąt godzin na przylot mamy.

Musiałam osobiście podpisać zgodę na operację. Allan czekał nieprzytomny na morfinie. Gdy zawróciłam pierwszym możliwym lotem do LA, w szpitalu zobaczyłam Allanka podłączonego do takiej aparatury, że bez słów lekarzy zrozumiałam, że jego stan jest bardzo ciężki.

Górniak przyznała, że w jednym momencie jej życie zmieniło się o 180 stopni. Kiedy lekarze walczyli z zakażeniem organizmu chłopca, piosenkarka oddała się gorliwej modlitwie.

Przez całe moje życie nie byłam tak blisko Pana Boga. Tak gorliwie się modliłam. I prosiłam, żeby zabrał mi wszystko inne, co mam, wszystko inne, co mi podarował w życiu. A podarował mi bardzo dużo. W zamian za to, żeby zostawił tutaj mojego syna. Żeby tak pokierował sytuacją, żeby nas to nie zabiło. Bo jeśli jego, to i mnie. Zmierzyłam się z najgorszymi myślami, jakie może mieć rodzic. Musiałam się przygotować na wszystko. I Pan Bóg mnie wysłuchał - dodała Edyta w rozmowie z magazynem.

Ostatecznie zabieg skończył się sukcesem i Allan wrócił do zdrowia. Leczenie w prywatnej klinice kosztowało aż 90 tysięcy dolarów, a to dużo nawet jak na możliwości diwy, do czego przyznała się w programie Ibisza. Na szczęście tym razem znów mogła liczyć na wsparcie swojego przyjaciela. David Foster uregulował cały rachunek w szpitalu.

AD