Marinie puściły nerwy. Wszystko przez ostatnie doniesienia na jej temat. "Co trzeba mieć w głowie, żeby coś takiego napisać?"

Marina Łuczenko-Szczęsna postanowiła odpowiedzieć na jeden z internetowych artykułów na jej temat. Obszerne wyjaśnienie opublikowała na InstaStory.

Marina Łuczenko-Szczęsna przez swój związek z piłkarzem, Wojciechem Szczęsnym, szybko została wrzucona do worka WAGs. Ta łatka mocno jej doskwiera, dlatego piosenkarka skrupulatnie walczy z tym niezbyt pochlebnym określeniem. Dlatego, gdy na jednym z plotkarskich portali ukazał się artykuł na jej temat, postanowiła na niego odpowiedzieć. 

Zobacz wideo

Marina Łuczenko-Szczęsna reaguje na medialne plotki

Dodajmy, że tekst nosił tytuł: "Marina Łuczenko odpływa: 'Byłam na Coachelli jako pierwsza Polka'". Piosenkarka skupiła się jednak głównie na tym, co zostało o niej napisane w środku. I tutaj po pierwsze, nie spodobał jej się fakt, iż w artykule użyto stwierdzenia: "niespodziewanie zdecydowała się na macierzyństwo". Oto jej odpowiedź: 

Wow, co trzeba mieć w głowie, żeby coś takiego napisać? 29 lat, 2 lata po ślubie, w 6-letnim związku.

To jednak dopiero początek. Następny zarzut skierowany w stronę Mariny: to Wojciech Szczęsny nalegał, by wróciła do śpiewania. Zdaniem wokalistki, kwestia ta wyglądała i wygląda zupełnie inaczej. Sami przeczytajcie: 

Marina Łuczenko-SzczęsnaMarina Łuczenko-Szczęsna Instagram@marina_official

ZOBACZ TEŻ: Jak mieszkają Marina i Wojciech Szczęśni? Szarość, biel, stylowe dodatki. Ale najlepszy jest pokój gier!

Pozostając w temacie kariery, gwiazda dodała, że Wojtkowi od początku ich związku jest obojętne, czy ona zajmie się śpiewaniem czy też np. skupi się wyłącznie na życiu rodzinnym.

Wiem, że w jego idealnym świecie zdecydowanie bardziej wolałby, żebym została z nim w domu w Turynie. Rozumie jednak, że ja potrzebuję się realizować, rozwijać i pracować nad własnymi projektami. I nie są to tylko projekty show-biznesowe. Nie o wszystkim mówimy - napisała Marina.

Ostatni wpis dotyczy zarówno Wojtka, jak i możliwości zawodowego rozwoju Mariny w Turynie. Jak się okazuje, niestety raczej braku tych możliwości. 

Przypomnijmy również, że nie jest to pierwszy raz, kiedy Marina publicznie zabiera głos w kwestii - jej zdaniem kłamliwych - artykułów na jej temat. Ale czy uważacie, że tłumacząc i wyjaśniając każdy wers tekstu, Marina zachowuje się słusznie? 

DH