"Kuchenne rewolucje". Właściciel restauracji odrzucił propozycję nowej nazwy, gdyż kojarzyła mu się z.. prezydentem Dudą!

Z nami ostatni już odcinek "Kuchennych rewolucji" w tym sezonie. Ponownie nie zabrakło sporych emocji, gdyż w programie pojawił się pewien politycznych podtekst.

Magda Gessler w finałowym odcinku "Kuchennych rewolucji" wybrała się do Zamościa, by tam pomóc właścicielowi "Karczmy Ordynat". 53-letni pan Dariusz nie miał już pomysłu na dalszy rozwój swojej restauracji, która nie przyniosiła mu żadnych zysków, a wręcz same długi. Gessler oczywiście podjęła się przeprowadzenia rewolucji, chcąc przy tym, jak to zazwyczaj bywa, zmienić nazwę karczmy. To jednak nie spodobało się panu Darkowi. 

"Kuchenne rewolucje". Polityczny podtekst w programie?

Gessler zaproponowała, by restauracja przyjęła nazwę "Maliniak". Szef karczmy nie był tym pomysłem zachwycony i postawił się Magdzie.

To się kojarzy z pewną osobą teraz w Polsce - wyznał właściciel.

Wiele wskazuje na to, iż pan Dariusz decydując się na zanegowanie nazwy, którą zaproponowała mu Gessler, miał na myśli względy polityczne. Możemy wnioskować, iż mężczyzna chciał kąśliwie odwołać się do określenia prezydenta Andrzeja Dudy, porównanego jakiś czas temu do bohatera serialu "Czterdziestolatek", w którego to postać wcielał się Roman Kłosowski.

Sytuację tę zauważyli również widzowie. 

Ostatecznie Magda Gessler i pan Dariusz doszli do porozumienia, a restauracja przyjęła nazwę "Malinowa spiżarnia". 

Zobacz wideo

DH