Aleksandra Szczęsna wmieszana przez Krzysztofa Rutkowskiego w "aferę dubajską". Była wicemiss się broni: Nie sprzedawałam Polek

"Afera dubajska" nie cichnie. Aleksandra Szczęsna, była wicemiss Polonia 2012, odpowiedziała na zarzuty Krzysztofa Rutkowskiego. Detektyw oskarżył ją o stręczycielstwo i sprzedawanie Polek szejkom.

Była wicemiss Polonia 2012, Aleksandra Szczęsna, została wmieszana przez Krzysztofa Rutkowskiego w aferę dubajską. Detektyw oskarżył ją o stręczycielstwo i sprzedawanie Polek szejkom. Zapewniał, że ma na to dowody. Szczęsna opublikowała na Facebooku wpis, w którym się broni.

Krzysztof Rutkowski o Aleksandrze Szczęsnej

Na początku czerwca Krzysztof Rutkowski zwołał konferencję prasową, na której miał ujawnić kolejne szczegóły głośnej afery dubajskiej. Zapewniał, że ma dowody na to, że była wicemiss Polonia, Aleksandra Sz., zajmowała się sutenerstwem i sprzedawaniem Polek szejkom w celu świadczenia usług seksualnych.

Mechanizm jej działania był bardzo prosty. Modelka zamieszczała ogłoszenie w internecie, o tym, że poszukuje pięknych i zadbanych dziewczyn powyżej 172 cm wzrostu, które marzą, by wyjechać za granice i zarobić dobre pieniądze w pracy modelki - przekonywał.

Aleksandra Szczęsna o aferze dubajskiej

Na te zarzuty odpowiedziała sama Szczęsna, publikując wpis na swoim Facebooku. Na samym początku podkreśliła, że jej nazwisko w przeciwieństwie do byłego partnera, Łukasza M., może być publikowane w pełnym brzmieniu. Podziękowała też wszystkim osobom, które wspierały ją w trudnych chwilach. 

W dalszej części wpisu Szczęsna tłumaczy, że oskarżenia są wynikiem prywatnej wojny wypowiedzianej przez byłego partnera.

Liczę, że po niekorzystnym dla Łukasza M. wyroku, nie podejmie się on organizacji kolejnej konferencji prasowej z udziałem Pana Rutkowskiego, na której głoszone będą abstrakcyjne oskarżenia wobec mnie. Jest mi przykro, iż musicie brać udział w tej prywatnej wojnie, którą wypowiedział mi były partner.

Odniosła się też bezpośrednio do zarzutów Rutkowskiego podkreślając, że nigdy w Dubaju nie była, a wszystkie powiązania jej z aferą dubajską są próbą dyskredytacji jej osoby.

Pragnąc ochronić resztki prywatności naruszonej przez publikowane informacje, odniosę się jedynie do jednego oskarżenia, które zostało wygłoszone przez Pana Rutkowskiego. Nigdy nie byłam w Dubaju. Nigdy nie namawiałam nikogo na wyjazd do Dubaju. Powiązanie mnie z tematem wysyłania kobiet do Dubaju w celach szeroko omawianych i krytykowanych medialnie, uważam jedynie za nieudolną próbę publicznej dyskredytacji mojej osoby. 

W komentarzach fani wyrazili swoje wsparcie dla byłej miss.

Wszystko będzie dobrze, ułoży się, potrzeba czasu, trzymaj się!

A w życiu tej "afery" bym z tobą nawet nie skojarzyła... To jakiś cyrk... Życzę wszystkiego dobrego - czytamy w komentarzach.

"Afera dubajska" czyli "Dziewczyny z Dubaju"

"Aferą dubajską" w 2015 roku żyła cała Polska. Dziś wciąż jest o niej głośno, a to za sprawą Piotra Krysiaka, który przeprowadził dziennikarskie śledztwo, a wyniki opublikował w książce "Dziewczyny z Dubaju". Od tej pory w mediach pojawiają się nowe, zaskakujące szczegóły dotyczące modelek i celebrytek, które miały wyjeżdżać do Dubaju, gdzie za wysokie stawki oraz luksusowe prezenty spełniały erotyczne zachcianki arabskich szejków. 

OG