Marczułajtis mówiła, że nie starcza jej na życie i została skrytykowana. Teraz tłumaczy się w śniadaniówce

Jagna Marczułajtis opowiedziała ostatnio o chorobie syna i trudnej sytuacji życiowej. Po tym wywiadzie dostała spore wsparcie i równie dużo słów krytyki. Teraz tłumaczyła się w "DD TVN".

Kilka dni temu Jagna Marczułajtis udzieliła wywiadu dla "Rzeczpospolitej", w którym opowiedziała o chorobie syna i trudnej sytuacji finansowej. Jej słowa wywołały spore poruszenie, a internauci szybko wyśmiali sportsmenkę. Uważają, że sytuacja Marczułajtis, i tak jest lepsza od sytuacji przeciętnego człowieka. Marczułajtis nie wychowuje sama syna, a ojciec jej dziecka zdaje się bardzo dobrze zarabiać.Teraz sportsmenka pojawiła się w "DD TVN", gdzie próbowała się tłumaczyć. Odniosła się do krytyki, i wyznała, że otrzymała też duże wsparcie i wiele pozytywnych wiadomości od osób, które są w podobnej sytuacji.

Okazuje się, że tematem wywiadu miało być życie sportowców po zakończeniu kariery. Sportsmenka zaznaczyła, że nie chciała robić wokół siebie szumu i tym sposobem znów zaistnieć w mediach. 

Ten wywiad miał być o czym innym. Wywiad miał być o tym, jak wygląda życie sportowca, po zakończeniu kariery sportowej - jak to się toczy i jak to się układa. Poruszyliśmy wszystkie wątki z mojego życia, ale ten bieżący, czyli wychowywanie niepełnosprawnego syna przykuł uwagę nie tyle mediów, co odbiorców artykułu - zaczęła.
Ja się tego nie spodziewałam. Nie planowałam tego, aby taki coming out zrobić - dodała.

Jagna Marczułajtis-WalczakJagna Marczułajtis-Walczak screen/dziendobry.tvn.pl

Sportsmenka odniosła się także do fali krytyki, jaka na nią spadła. 

Na pewno są ludzie, którzy mają gorzej. Ja nie jestem jeszcze w takiej dramatycznej sytuacji, ale przede wszystkim, ja nie chciałam się żalić nikomu, ani pokazywać, że nie mam na chleb, bo ja mam na chleb i mam na wychowanie córek, i na codzienne życie, ale nie chce im zabierać normalnego życia, które miały dotychczas. One pomagają mi przy wychowywaniu, rehabilitacji syna, ale zasługują też na to, żeby żyć normalnie - powiedziała.
Zbieram 1% dla syna, żeby zapewnić mu jak najlepszą rehabilitację, po to, żeby mu kupić sprzęt rehabilitacyjny - dodała.

Marczułajtis wyznała, że po ostatnim wywiadzie dostała też sporo wsparcia. Dodała też, że kilka razy była zachęcana do opowiedzenia o swojej sytuacji życiowej i niepełnosprawnym synu. 

Dla mnie to było trudne, by mówić o tym publicznie. Nie miałam tej odwagi. Poczułam jednak wielką ulgę, ja opowiedziałam ta historię, co mi leży na sercu. Bardzo się ucieszyłam tą wielką falą pozytywnego, ogromnego wsparcia. Dostałam na Facebooku mnóstwo sympatycznych wiadomości od rodziców, którzy mają niepełnosprawne dzieci - mówiła.
Pisali mi, że w końcu ktoś powiedział, jak wygląda dzień, godzina, doba życia z takim dzieckiem, bo to jest naprawdę ciężka harówka - dodała.

Marczułajtis przyznała, że mówienie publicznie o chorobie syna jest dla niej trudne, jednak to już jej kolejna rozmowa na ten właśnie temat. Sportsmence niewątpliwie należy się duży szacunek za walkę o zdrowie dziecka, jednak wydaje nam się, że poruszanie tak intymnych spraw, i mówienie o depresji na wizji może znów zostać źle odebrane przez widzów i internautów.

MT