"The Voice of Poland". Tego jeszcze nie było! Pierwszy raz taka sytuacja w historii programu

W sobotnim odcinku byliśmy świadkami bezprecedensowej sytuacji. Przed eliminacją wszyscy jurorzy odbyli naradę, żeby wspólnie zadecydować, kto powinien przejść dalej. Z programem pożegnał się jeden z faworytów.

Kolejne bitwy 8. edycji "The Voice of Poland" już za nami. Sobotni odcinek "The Voice of Poland" rozpoczął się od mocnego, rockowego brzmienia. Razem na scenie wystąpili Andrzej Piaseczny oraz Tomson z Baronem. Trio rewelacyjnie wykonało kultowy utwór "Radio Gaga" zespołu Queen, robiąc niesamowite show na scenie.

Wisienką na torcie była dopiero ostatnia, najlepsza bitwa w wykonaniu dwóch charyzmatycznych uczestników, Jeleny Matuli i Abrahama Kennera III z drużyny Barona i Tomsona. Oboje już podczas przesłuchań w ciemno udowodnili, że scena to ich żywioł. Od razu było wiadomo, że ten duet nie może być nieudany. Uczestnicy genialnie wykonali utwór pt. "Another Way To Die", który w oryginale śpiewali Alicia Keys i Jack White.

Użyję porównania, które nie kojarzy się może dobrze, ale ja chciałbym, żeby się dobrze skojarzyło. Modliszka nie jest postrzegana jako dobry owad, ale dzisiaj byłaś śpiewającą modliszką. Zjadłaś go kompletnie – komplementował Jelenę Andrzej Piaseczny.

Jurorzy nie kryli zachwytów nad występem ostatniego duetu. W pewnym momencie stało się coś, co nigdy wcześniej nie miało miejsca w całej historii polskiej edycji programu. Maria Sadowska postanowiła pójść do Tomsona i Barona na naradę, zanim ci podejmą decyzję, kogo wyeliminują. Dołączył do nich również Michał.

Chodzi o to, żeby najlepsi ludzie przeszli. Żebyśmy nie przegapili nikogo, dlatego ta narada – wytłumaczyła swoje zachowanie Sadowska.

W końcu, po długiej i burzliwej naradzie Baron i Tomson zdecydowali, że do kolejnego etapu przechodzi Jelena. Ten drugi próbował jeszcze namawiać pozostałych trenerów, żeby ci "ukradli" Abrahama do swojego zespołu. Ostatecznie jednak żaden z jurorów nie zdecydował się na „kradzież”, co było jednym z największych zaskoczeń tej edycji programu. Abraham mógł się wydawać pewniakiem w drodze do finału.

To jest najlepsza wyrocznia. Jeśli nie ma kradzieży, to znaczy, że coś było naprawdę nie tak - podsumował krótko Tomson.

A co Wy myślicie o tej decyzji jurorów? Jak Wam się podobał dzisiejszy odcinek? Macie już swojego faworyta?

AG