Siostra Przybylskiej w poruszającym wywiadzie: Przychodzi moment, kiedy pacjent chce umrzeć, a i rodzina chce, żeby odszedł

Siostra Anny Przybylskiej, Agnieszka Kubera, udzieliła wywiadu dla magazynu "Uroda Życia", w którym szczerze opowiedziała o ciężkiej chorobie aktorki.

Śmierć Anny Przybylskiej dla wszystkich była wielkim zaskoczeniem. Niedługo miną 3 lata od tego dramatycznego wydarzenia. Teraz jej siostra, Agnieszka Kubera, udzieliła wywiadu dla magazynu "Uroda życia", w którym opowiedziała o ciężkiej walce aktorki z chorobą.

Kubera była jedną z najbliższych osób, która wspierała Przybylską w tym trudnym okresie. Siostry wspólnie jeździły na wizyty lekarskie i konsultowały między sobą każdy szczegół dotyczący choroby.

Siostra aktorki pracuje w gabinecie tomografii komputerowej, dzięki czemu miała łatwiejszy dostęp do lekarzy, którzy mogli jej pomóc. Kiedy Anna Przybylska skarżyła się na kolejne bóle, bez wahania siostra poprosiła o pomoc znajomą doktor.

Ania zadzwoniła, żebym popilnowała dzieci, a sama pojechała na badania. Zanim wróciła, lekarka zdążyła do mnie zadzwonić: "Tu coś jest - mówi - ale na razie się nie martw, bo jeśli nawet, to pewnie zmiana łagodna". Na to wchodzi Ania: "Wiesz co, doktor powiedziała, że tam nic nie ma".
Potem wróciłam do rozmowy z lekarzem: "Przecież nie powiem dziewczynie, która wsiada do auta, że ja już coś widzę". Wieczorem zadzwoniła, że musimy Ance załatwić wizytę u chirurga. Zrobili jej kolejne USG, ale cały czas obowiązywała wersja o zmianie łagodnej. Dopiero na stole operacyjnym okazało się co innego - czytamy w wywiadzie.

Anna Przybylska, Jarosław BieniukAnna Przybylska, Jarosław Bieniuk Instagram.com/aniablond

Niestety kolejne wieści było tylko gorsze. Z każdym kolejnym badaniem dochodziły problemy i zmartwienia. Półtora miesiąca zajęło wykrycie przyczyny złego stanu zdrowia aktorki. Nawet operacja, która mogła być szansą nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Wypowiedź lekarza była przygnębiająca.

Mam dwie wiadomości. Jedna jest taka, że zmiana została całkowicie wycięta, z marginesem, a druga - że wnioskując z koloru, kształtu i konsystencji, nie jest to zmiana łagodna - powiedział lekarz, którego słowa Kubera powtórzyła w wywiadzie.

Rodzina nadal nie chciała dopuścić do swoich myśli najgorszego. Pomimo tego, że patrzyli na cierpienie ukochanej osoby, cały czas wierzyli, że aktorka da sobie radę i poradzi sobie z chorobą, jak radziła sobie z innymi problemami. Cały czas wierzyli, że komu jak komu, ale jej uda się wygrać walkę. Niestety od momentu postawienia diagnozy Annie Przybylskiej zostało tylko 18 miesięcy życia.

Patrzyłam, jak cierpi. W każdym badaniu wyglądało to coraz gorzej, wiedziałam, że ona z tego nie wyjdzie. Przez jakiś czas jest stabilnie, a potem wszystko się na człowieka sypie.

Anna PrzybylskaAnna Przybylska agencja/KAPIF.PL

Po śmierci aktorki, rodzina odkryła, że objawy choroby były widoczne już dużo wcześniej, nawet kilka lat wstecz, ale w tamtym momencie nikt nie przypuszczał, do czego to doprowadzi. Jednym z symptomów była depresja, a także znaczna utrata wagi. Bliscy zarzucali, że chudsza sylwetka jest wynikiem spinningu i wielu ćwiczeń. Choć aktorka nie miała problemu z apetytem, znikała w oczach. Niszczyła ją choroba. Ciężki okres był potęgowany także plotkami o rzekomej śmierci Przybylskiej, jeszcze za jej życia.

To był dramat. Dla niej przede wszystkim. Przecież nawet gdzieś napisali, że już nie żyje - mówi Kubera.

Dla rodziny walka z nowotworem była szkołą życia. Siostra aktorki starała się nie poruszać tematu choroby lub tylko zbywała go krótkimi odpowiedziami, czego teraz żałuje.

Starałam się w ogóle nie poruszać tego tematu albo wypowiadać się asekuracyjnie. Teraz żałuję. Pewne rzeczy powinniśmy sobie powiedzieć.

Przybylska jednak szukała kontaktu i osoby, której mogłaby zwierzyć się z tego, jak czuje się w chorobie. Wielokrotnie powtarzała, że ma nadzieję, że dożyje konkretnego dnia, czy święta. Choć każdy wiedział, że nie ma ratunku, nie pozwalał aktorce myśleć negatywnie. Anna Przybylska mimo wszystko też czuła, że jest bezsilna i nie uniknie tego, co ją czeka.

Kiedyś Anka powiedziała, a jeszcze nie była tak strasznie wymęczona chorobą: "Przychodzi taki moment, kiedy pacjent chce umrzeć, a i rodzina chce, żeby odszedł". Pamiętam to jak dziś. Siedziała w kuchni przy stole i piła herbatę ze swoją agentką Gosią. Jarek karmił Jasia, a ja, połykając łzy, nakładałam coś na talerz.

Chcesz wiedzieć więcej o pasjach i życiu Ani Przybylskiej? Sprawdź pierwszą autoryzowaną przez rodzinę biografię >>

MT

Więcej o: