Mateusz Damięcki chciał kupić butelkę wody, ale... Tego się nie spodziewał. Fani: Takie rzeczy tylko w Polsce

Mateusz Damięcki chciał w Kazimierzu Dolnym kupić butelkę wody mineralnej. Okazało się, że nie jest to takie proste.

Mateusz Damięcki na własnej skórze poczuł, że bycie podłączonym do systemu bankowego nie zawsze ułatwia życie, owszem, potrafi je nieźle skomplikować. Aktor, który akurat jest w Kazimierzu Dolnym na planie serialu "W rytmie serca", w przerwie między zdjęciami zapragnął kupić butelkę wody mineralnej. Okazało się to trudniejsze, niż sądził, co zreferował na Facebooku.

Złoty trzydzieści, mówi Pani. Terminal leży przy kasie. Wyjmuję kartę. Pani mówi, że kartą od 6 złotych. Ja na to, że nie ma chyba takiego prawa, które ogranicza jakkolwiek możliwość płacenia klientowi kartą. Pani na to, że ona wie, ale to decyzja szefa. A ja na to, że rozumiem, że do widzenia, i że szef właśnie stracił 1 złoty 30 groszy i klienta. Idę dalej. W głębi duszy dumny, że przyjąłem porażkę zakupową z godnością i nie wchodziłem w dyskusję.

Z dalszej części historii wynika, że Damięcki wypłacił z pobliskiego bankomatu 50 zł i w końcu kupił upragniony napój. I tu spotkała go kolejna niemiła niespodzianka.

Pin, 50 złotych, gotówka w ręku. Triumfalnie tnę rynek w drodze powrotnej do sklepu. Słońce. Satysfakcja. Brakuje mi tylko mojej narzeczonej, bo z kim podzielić się swoim małym zwycięstwem? Ale chyba wyczuła, bo w tym momencie SMS. Biorę telefon do ręki, a tam... wiadomość od mojego banku: "Za wypłatę z bankomatu kwoty niższej niż 100 złotych naliczamy prowizję 1,30 złotych".

I puenta. Do bólu prosta:

Kupiłem wodę. Orzeźwiająca, z bąbelkami, po prostu przepyszna.

Komentujący niespecjalnie współczuli Damięckiemu, woleli odnieść się do sytuacji, w jakiej się znalazł. I ocenić ją.

Ni to się śmiać, ni płakać. Polska rzeczywistość.
Takie rzeczy tylko w Polsce.
Człowiek by padł z pragnienia, przez... kartokrację - pisali.

Nie mieli też wątpliwości, który to bank pobiera sobie prowizję za opłaty będącą równowartością butelki wody.

Już wiem, który to bank.
Kryptoreklama mBanku.
mBank też mnie tak kocha... - pisali.

Historia, z pozoru absurdalna, ma jednak wewnętrzną logikę, z którą albo należy się pogodzić, albo... umrzeć z pragnienia.

Zobacz wideo

JZ

Więcej o: