"Roast Popka". Robert Biedroń ZNISZCZYŁ WSZYSTKICH. "Ten człowiek zostanie kiedyś prezydentem"

W sobotę 11 marca w Klubie Progresja w Warszawie odbył się "Roast Popka". Nieoczekiwanie największą gwiazdą show okazał się Robert Biedroń.

Roast to festiwal najobrzydliwszych, najbardziej obrazoburczych, uderzających w najdrażliwsze miejsca obelg i uszczypliwości. A to był "Roast Popka", więc - zgodnie z zapowiedziami roastujących i oczekiwaniami widzów - "musiało być grubo". Z tym większą niecierpliwością wszyscy czekali, jak w tym wszystkim odnajdzie się Robert Biedroń.

Polityk był oczywistym celem najbardziej niewybrednych żartów na temat homoseksualistów oraz różnego rodzaju praktyk seksualnych. Ponieważ roastował jako ostatni, dziesiątki razy usłyszał słowo na "p" (jak sam je określał, a chodzi o wulgarne określenie homoseksualisty) odmienione przez wszystkie przypadki. Ale jeszcze częściej padało inne słowo na "p" - "prezydent". I to mówione bez ironii w głosie, lecz ze szczerym szacunkiem.

Ten człowiek zostanie kiedyś prezydentem kraju i wtedy wszystkich wyr*cha - mówił prowadzący, przedstawiając Biedronia.

Biedroń szybko zyskał sobie szacunek publiczności dzięki dystansowi i postawie pełnej luzu. To on był gwiazdą i ozdobą tego wydarzenia. Gdy przyszła jego kolej wejścia na mównicę, rozległy się brawa i to jeszcze zanim z jego ust padły pierwsze słowa. A gdy już zaczął mówić, brawa praktycznie nie milkły.

Bądźcie grzeczni! Prezydent mówi! Ten roast nieźle ssie! Aż swojsko mi tutaj.  Trochę tak, jak w Sejmie. Drodzy wyborcy! Dobry wieczór, przyznaję, czuję się jak w klubie gejowskim. Statystycznie 1 na 10 jest gejem, ale spokojnie - Biedroń zwrócił się do pozostałych roastujących - wziąłem to na siebie.

Biedroń przez ponad półtorej godziny czekał, by móc się zrewanżować przedmówcom. Zrobił tą, grając w ich grę, wchodząc w narzuconą konwencję i nie unikając tematów związanych z homoseksualizmem.

Pokażę wam, czego się nauczyłem jako polityk... - zaczął znów Biedroń.
Nie pokazuj! - dało się słyszeć z sali.
Pokażę! Pokażę! A tobie nie, ty już widziałeś - spuentował z wtórem histerycznego śmiechu publiczności i roastujących.

Najwięcej miejsca Biedroń poświęcił oczywiście Popkowi:

Popek ćwiczy przed KSW na Narodowym. Coś nas łączy! Obaj lubimy się przytulać, z jedynym wyjątkiem, że ty robisz to za pieniądze.

Robert Biedroń roastuje PopkaRobert Biedroń roastuje Popka Plotek Exclusive

Praktycznie na każde zdanie, jakie padało z ust Biedronia, publiczność reagowała głośnymi oklaskami.

Popeczku, często chwalisz się, że fryzjerzy-geje robią ci balejaż, a moim zdaniem w trwałej ondulacji byłoby ci lepiej!

Nie brakowało też mocniejszych żartów. 

Kiedyś Popek powiedział mamie, że ją kocha, a ona odpowiedziała: "zostańmy przyjaciółmi". Oj, mógłbym cię adoptować. Miałbyś dwóch tatusiów, gimnazjum byś skończył, farmację byś studiował, bo znasz się na pigułach... A może powinniśmy połączyć siły, zostałbyś moim asystentem, pracowałbyś pode mną. (...) Na koniec komplement. Twoja muzyka – co bardzo mi się podoba – nieźle ssie .

Gdy Biedroń skończył swoją tyradę, publiczność zgotowała mu owację na stojąco. Na taki aplauz nie mogli liczyć pozostali roastujący, a nawet główny bohater roastu - Popek. O obecności prezydenta Słupska na scenie Klubu Progresja warto wspomnieć jeszcze z innego względu. Propozycja udziału akurat w tym roaście wydała mu się bardziej atrakcyjna niż w roaście Kuby Wojewódzkiego! Jak dowiedzieliśmy się podczas show, Biedroń dostał propozycję, by zlinczować "Króla TVN", ale odmówił! Dobrze, że nie zabrakło go wśród wyśmiewających Popka, bo zdecydowanie to był jego wieczór.

Biedroń żartował na roaście zwracając się do publiczności "per wyborcy". Gdyby były to wybory na najlepszego roastującego, to nie byłoby nawet jednego głosu sprzeciwu, by to on właśnie nim został. 

Zobacz wideo

Zuzanna Iwińska