Opublikowano zeznania Kim Kardashian po napadzie. Szokujące: Pod szlafrokiem byłam naga, związali mnie i wrzucili do wanny

Opublikowano zeznania Kim Kardashian po październikowym napadzie. Są przerażające.

Kim Kardashian 3 października ubiegłego roku stała się ofiarą brutalnego napadu. Celebrytka bawiła wtedy w Paryżu. Jej mąż grał koncert, a Kim postanowiła wrócić do apartamentu odpocząć. Ochroniarz wyszedł w tym czasie z jej siostrą, Khloe, do oddalonego o 2 kilometry klubu. Napastnicy wdarli się do apartamentu, sterroryzowali Kim i okradli ją z kosztowności.

Francuski "Le Journal du Dimanche" opublikował właśnie zeznania, jakie Kim Karashian złożyła po napadzie. Są przerażające.

Usłyszałam hałas u drzwi, zawołałam, ale nikt nie odpowiedział - czytamy.

Potem opisywała, jak dwaj uzbrojeni bandyci chwycili ją i zaprowadziła na korytarz.

Obaj byli zakapturzeni, jeden miał gogle narciarskie, czapkę i kurtkę z napisem "Policja". Drugi miał takie samo "policyjne" ubranie, ale nie miał gogli. Ten w goglach mierzył 1,7 m, był szczupły, miał czarne spodnie i czarne buty. Drugi, również Europejczyk, był wyższy, miał około 1,8 m i był ubrany tak, jak jego kamrat.

Mówiła również, że jeden z nich wyjął pistolet i zażądał pierścionka.

Byłam w samym szlafroku, naga pod spodem. Wróciliśmy do sypialni, gdzie zostałam rzucona na łóżko. Potem związali mnie plastikowymi kablami, taśmą skrępowali ręce, a potem okleili usta i związali nogi. Zabrali mnie do łazienki i wrzucili do wanny.

Kim KardashianKim Kardashian Screen z Instagram.com/Kim Kardashian

 Zeznała też, że nie przestraszył ich nawet dzwoniący telefon hotelowy.

Potem uciekli. Podczas kradzieży zadzwonił telefon hotelowy, ale to ich nie powstrzymało. Mówili po francusku. Wydawało mi się, że rozmawiają o tym, że muszą już uciekać. Mnie w końcu udało się ściągnąć taśmę z rąk i ust. Sposób, w jaki mnie związali sugerował, że mieli już w tym pewne doświadczenie.

Zapytana przez policję, czy byłaby w stanie ich rozpoznać odparła, że być może tego mniejszego, ale nie jest pewna.

Jak podało CNN, w zuchwałym  napadzie na celebrytkę brało w sumie udział 17 osób. Wszyscy zostali zatrzymani na początku stycznia. Większość z nich była już notowana na policji. Śledczy wpadli na trop dzięki śladom DNA, jakie jeden z bandytów pozostawił na taśmie, którą skrępował Kim. Biżuteria, jaką wtedy ukradli, warta była ok. 10,5 miliona dolarów, w tym 4,5 miliona wart był pierścionek zaręczynowy.

Zobacz wideo

JZ

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.