Anna Lewandowska pozywa hejterkę. Wpis już zniknął z FB

Anna Lewandowska ujawniła tożsamość hejterki i zapowiedziała kroki prawne. Wpis, w którym żona Roberta Lewandowskiego pokazała kobietę, został usunięty z fanpage'a trenerki.

Niepochlebne komentarze i krytyka zdawały się do tej pory nie dotykać Anny Lewandowskiej. Sportsmenka jest jedną z niewielu gwiazd, które na kąśliwe, a czasem i przykre uwagi internautów odpowiadała i były to wypowiedzi z klasą, nierzadko okraszone dozą autoironii i humoru. W niedzielę rano na fanpage'u Lewandowskiej ukazał się wpis, w którym Lewandowska pokazała facebokowy swojej profil hejterki i zapowiedziała podjęcie kroków prawnych.

Zła energia i negatywne emocje nigdy nie są przyjemne. Ale są sytuacje, kiedy hejt przekracza wszelkie dopuszczalne granice. Z tą panią spotkam się w sądzie. Ku przestrodze: nikt nie jest anonimowy w internecie... Obrażanie nie tylko mnie, ale także moich czytelników.... Wulgaryzmom i nienawiści mówię STOP!!!! Udostępnij to dalej - pisała Lewandowska.

Lewandowska umieściła też screen wiadomości, bądź komentarza, w którym hejterka ją obraża. Po kilku godzinach jednakże cały wpis trenerki został usunięty z jej fanpage'a. 

Anna Lewandowska ujawnia tożsamość hejterkiAnna Lewandowska ujawnia tożsamość hejterki Screen z Facebook.com/healthyplanbyann/

Anna Lewandowska jest kolejną z gwiazd, które jako metodę walki z hejterami wybrały ujawnianie ich personaliów w sieci. Ten sposób postępowania zainicjował FiIlip Chajzer. Kilka miesięcy temu ujawnił tożsamość mężczyzny, który atakował go w sieci. Fani dziennikarza zaczęli grozić hejterowi, wtedy ten przeprosił Chajzera. 

W wywiadzie dla Cannabis News Filip Chajzerprzyznał, że nie żałuje swojej reakcji na hejt zwłaszcza, że okazała się skuteczna.

To już się skończyło, bo kilka miesięcy temu przeprowadziłem kilka radykalnych akcji i to się ucięło. Nie ma, nie istnieje. Musiał dostać jeden człowiek w twarz, tak realnie, fizycznie, na ulicy, i to musiało zostać pokazane, i w tym momencie ta przestrzeń wirtualna i realna zaczęły się rozumieć. Dostał od obcych ludzi, których nie znał i których ja też nie znałem. To był bardzo radykalny krok, ale absolutnie się go nie wstydzę - mówił.
Zobacz wideo

ZI