Erotyczny telefon w poważnym programie na żywo: Panie Jacku, pan mnie tak rozgrzewa...

Jacek Zimnik nie był pod wrażeniem.

Telewizja "na żywo" rządzi się swoimi prawami. A jeszcze kiedy do programu dzwonią widzowie, to nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. Ostatnio przekonał się o tym Jacek Zimnik, prowadzący "Bez Ograniczeń" w Superstacji. Pani Izabela z Warszawy nie zadzwoniła po to, by rozmawiać o poważnych sprawach. Okazało się, że jest dużą fanką dziennikarza:

Panie Jacku, pan mnie tak rozgrzewa. Pan jest taki fajny gościu... - zaczęła.

Dalej było już ostrzej. Pan redaktor starał się utrzymać powagę. Na szczęście było już po 23, więc raczej nikt nie poczuł się zgorszony :) Amory "pani Izabeli" nie zrobiły wrażenia na Jacku Zimniku:

Mam nadzieję, że dzieci, a pani mam nadzieję, że może je ma, już śpią. Także, moi kochani, takie wyznania po północy - stwierdził.

Czyżby "pani Izabela" przegrała jakiś zakład? A już myśleliśmy, że takie żarty są niemodne :)

 

Alfa

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.