"Milionerzy". Uczestnik zatrzymał się przy pytaniu o tak zwany test łosia. Musiał użyć koła ratunkowego

Piotr Rutkowski bez większego probelmu odpowiadał na pytania zadawane przez Huberta Urbańskiego. Mały problem pojawił się przy pytaniu o tzw. test łosia.

Obecnie na antenie TVN możemy oglądać dziewiąty sezon "Milionerów", programu, który stale jest prowadzony przez Huberta Urbańskiego. I choć prowadzący się nie zmienia, to w teleturnieju są pewne nowości. Ze względu na pandemię i obostrzenia w studiu nie ma publiczności na widowni. Producenci zmuszeni byli stworzyć nowe koło ratunkowe polegające na wymianie pytania na inne, które zastępuje obecnie pytanie do publiczności. 

'Milionerzy', odcinek 438"Milionerzy". Uczestniczka odpadła na pierwszym pytaniu. Nie było trudne. "Matko, co ja zrobiłam?"

Zobacz wideo Tego nie da się 'odzobaczyć', czyli wpadki telewizyjne, które zapamiętamy na długo

"Milionerzy"

W minionym odcinku zawalczyć o milion złotych miał szansę Piotr Rutkowski, który najszybciej poradził sobie w eliminacjach. Mężczyzna jest programistą, który mieszka w Gdańsku i pracuje zdalnie dla australijskiej firmy, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania. Po krótkiej rozmowie z Hubertem Urbańskim przystąpił do gry. Gra szła mu całkiem sprawnie, aż do pytania za 40 tysięcy złotych. 

Co, zanim trafi do sprzedaży, poddawane jest tak zwanemu testowi łosia? - brzmiało pytanie.

Piotr Rutkowski po tym, jak usłyszał pytanie przyznał, że nie wie, jaka jest poprawna odpowiedź. Kiedy pojawiły się odpowiedzi miał pewne przypuszczenia. Do wyboru były następujące możliwości:

  • A: samochody
  • B: telewizory
  • C: zamrażarki
  • D: sztucery

Uczestnik po chwili zastanowienia i skorzystaniu z ostatniego koła ratunkowego, jakie mu zostało - telefonowi do przyjaciela, zaryzykował i zaznaczył odpowiedź: A. To była poprawna odpowiedź, a Piotr Rutkowski mógł grać dalej. Na kolejne pytanie też odpowiedział bezbłędnie i wygrał 75 tysięcy złotych. Jego dalszą grę zobaczymy w kolejnym odcinku "Milionerów".

Test łosia - co to jest?

Test łosia ma za zadanie sprawdzić stabilność nowo wyprodukowanego samochodu. Nazwę wymyślono w Szwecji, a zainspirowały ją tamtejsze warunki na drodze, na których można napotkać łosie przebiegające przez środek jezdni.

Kierowcy wówczas hamują i starają się zjechać na sąsiedni pas, by uniknąć zderzenia. Producenci samochodów przed wypuszczeniem nowych samochodów na rynek przeprowadzają tzw. test łosia i sprawdzają, czy samochód jest na tyle sprawny by wykonać taki manewr.

Znaliście odpowiedź na to pytanie?