"Ślub od pierwszego wejrzenia". Uczestnicy stanęli na ślubnym kobiercu. Łukasz był zachwycony. "Pierwsze wrażenie: wow"

Nadszedł najbardziej wyczekiwany moment w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia". Małżonkowie po raz pierwszy zobaczyli się na swoim ślubie!

Uczestnicy programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" nareszcie poznali swoje drugie połówki, które zostały wybrane dla nich przez ekspertów. Tego wyjątkowego dnia każdy przyszły małżonek i małżonka inaczej podchodzili do dosyć niecodziennej sytuacji. Jesteście ciekawi, co uczestnicy o sobie pomyśleli?

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Odcinek czwarty

W dniu swojego ślubu Agnieszka deklarowała, że jest niesamowicie spokojna. W drodze do miasta, w którym miała się odbyć ceremonia, 31-latka powiedziała koleżankom, że od kilku dni otrzymuje wiadomości od byłego partnera. Stwierdziła, że uszczypliwe wiadomości zupełnie jej nie dotknęły. 

Myślę, że to był kolejny znak, że zamykam pewien rozdział. Zaczyna się nowe życie i chciałam, żeby to się wszystko udało z moim pozytywnym nastawieniem. Liczyłam na to, że właśnie jadę po fajnego męża i całe moje życie zmieni się o 180 stopni - powiedziała Agnieszka.

Nerwy dopadły ją, gdy weszła do auta, którym miała jechać do Urzędu Stanu Cywilnego. Spokój przeobraził się w gonitwę myśli, a głośne bicie serca sprawiło, że nie słyszała, co dzieje się wokół niej. W urzędzie na Agnieszkę czekał rozemocjonowany Wojciech, który śmiechem usiłował ukryć zdenerwowanie. Lęk przed nieznanym pomógł mu przezwyciężyć najlepszy przyjaciel. 

Przed wejściem do sali ślubów Wojtek przypadkowo poznał mamę swojej wybranki. Towarzyszące emocje sprawiły, że nie mógł trafić do miejsca przy ceremonialnym stole. Podczas uroczystości burmistrz Przasnysza wielokrotnie przekręcał nazwisko Agnieszki, co wywoływało salwy śmiechu. Panna młoda pozostała przy swoim nazwisku, ale dzieci pary mają nosić nazwisko męża. 

Łukasz bardzo denerwował się w dniu ślubu, nie spodziewał się tak ogromnych emocji. Największym wsparciem 29-latka była jego mama. Kiedy Oliwia weszła do sali ślubów, rozległy się gromkie brawa. Dodatkowo małżonkowie przypadli sobie do gustu. 

Jak zobaczyłam mojego przyszłego męża, to odetchnęłam z ulgą - powiedziała Oliwa.
Pierwsze wrażenie: wow. Naprawdę jestem zachwycony pod każdym względem - wyznał Łukasz.

Po złożeniu przysięgi widać było, że Łukaszowi ulżyło, a Oliwia była spokojniejsza. Gdy para założyła obrączki, przybili sobie symboliczne piątki. Oliwia została przy swoim nazwisku, a dzieci pary mają nosić nazwisko Łukasza. 

Joanna szybko uporała się ze ślubnymi przygotowaniami i miała jeszcze czas na odpoczynek przed ceremonią. Mówiła, że jest wyjątkowo spokojna, ale sytuacja przytłoczyła ją w drodze do urzędu. Przyjaciółka zapewniała ją, że wszystko będzie w porządku. 

Stres dopadł Adama w sali ślubów, gdzie pytał swojego świadka o najdrobniejsze szczegóły. Gdy usłyszał stukot obcasów, myślał, że do pomieszczenia weszła jego przyszła żona. Do stołu, przy którym czekał Adam, Joanna podeszła sama. Oboje są bardzo nieśmiali, dlatego bali się spojrzeć na siebie.

Bałam się zerknąć na Adama. Gdzieś tam była ta ciekawość, ale patrzyłam wszędzie, tylko nie na niego - wyznała Joanna.
Nie mogłem się nawet skupić, żeby ją zobaczyć - twierdził Adam.

Joanna podobnie jak jej koleżanki pozostała przy swoim nazwisku, a dzieci z tego małżeństwa mają nosić nazwisko małżonka. 

DK