"Hotel Paradise" wrócił z 13. edycją i już sam sposób rozpoczęcia nowego sezonu miał sugerować, że tym razem będzie wyglądać nieco inaczej. Premierowy odcinek widzowie zobaczyli w sobotę 29 sierpnia o godzinie 20:55. Co więcej, został on pokazany jednocześnie na dwóch antenach: TVN i TVN7. To pierwszy taki przypadek w historii programu. Po weekendzie wszystko wróci jednak do dobrze znanego rytmu. Od kolejnego tygodnia nowe odcinki będą emitowane od poniedziałku do czwartku o godzinie 20:00 na TVN7. Wygląda jednak na to, że na tym koniec ciekawych zmian. W samej willi w Tajlandii szybko wróciły dobrze znane schematy: ocenianie po wyglądzie, przepychanki i traktowanie ludzi bardziej jak pionków w grze niż potencjalnych partnerów.
Na początku, jak zawsze, poznaliśmy uczestników. I również jak zawsze bardzo szybko pojawiła się rozmowa o tym, czego właściwie szukają w "Hotelu Paradise". Kobiety otwarcie mówiły o umięśnionych mężczyznach, najlepiej ze starannie przyciętą brodą. Jeden z uczestników mówił z kolei o poszukiwaniu swojej "księżniczki". Trudno nie zauważyć, że po tylu sezonach zestaw oczekiwań pozostaje niemal niezmienny.
Podobnie wygląda sprawa z castingiem. Znów pojawiają się zawody, które zdążyły już stać się niemal obowiązkowym elementem "Hotelu Paradise": ratownik, barber, trener personalny. Oczywiście sam fakt wykonywania któregoś z tych zawodów nie jest problemem. Bardziej zastanawia to, czy po trzynastu edycjach naprawdę tak trudno znaleźć uczestników, którzy wnieśliby do programu trochę innego rodzaju energii. Bo skoro program chce przedstawiać się jako nowy rozdział, przydałoby się, żeby nowi byli nie tylko jego bohaterowie, ale również sposób ich pokazania.
Na szczęście produkcja próbuje już na starcie nadać uczestnikom konkretne cechy. Ciekawym zabiegiem jest choćby zwrócenie uwagi na ratownika (22-letniego Szymona), który jako jeden z nielicznych w grupie nie ma tatuaży. Sam podkreśla, że lubi się wyróżniać. To drobny szczegół, ale właśnie takie smaczki mogą sprawić, że uczestnik zaczyna być kimś więcej niż kolejnym przystojnym chłopakiem przedstawionym widzom w kilku zdaniach. Ten sam uczestnik określa się jako "zodiakara". Skoro astrologia ma być dla niego ważnym elementem oceniania ludzi, można się zastanawiać, czy rzeczywiście będzie się tym kierował przy kolejnych wyborach. Jeśli tak, może powstać z tego całkiem ciekawy wątek.
W 13. edycji pojawił się również nowy sposób rozpoczęcia relacji. Kobiety i mężczyźni dostali kartki przedstawiające osoby płci przeciwnej i jeszcze przed bezpośrednim poznaniem mogli wspólnie zastanawiać się, kto najbardziej im odpowiada. Tyle że bardzo szybko pojawiło się coś, co jest jednym z najbardziej irytuje mnie w uczestnikach. "Tej nie chcę". "Blondynki nie chcę", "Ja ją biorę", "Jednak wolę tamtą" - przekrzykiwała się męska część bohaterów. Ludzie według uczestników show zaczynają być traktowani jak przedmioty, które można sobie przekazywać, wybierać i wymieniać.
Najbardziej nie podobało mi się właśnie to przerzucanie się uczestniczkami i kłócenie o to, kto "bierze" którą dziewczynę. Jedna z uczestniczek wspomniała nawet o grze w papier, kamień, nożyce. W innym momencie pojawił się komentarz, że ktoś wygląda inaczej niż na zdjęciu. Wszystko to składa się na obraz, w którym pierwszym kryterium staje się wygląd, a człowiek zostaje sprowadzony do atrakcyjności i miejsca w układzie.
Podczas oglądania premierowego odcinka w mojej głowie pojawiło się także pytanie, czy uczestnicy rzeczywiście są tacy, jak pokazuje ich program. Pojawiają się określenia w rodzaju "niunia", "myszeczka", rozmowy o tym, że ktoś woli iść z kimś na browara niż na paznokcie, a cała charakterystyka niektórych osób zostaje sprowadzona do bardzo prostych haseł. Istnieje szansa na to, że właśnie tak działa montaż. Z wielu godzin rozmów produkcja wybiera te najbardzie kontrowersyjne, bo wywołują reakcję widza.
Jeszcze bardziej niezręczna była sytuacja, w której jeden z uczestników wybrał dziewczynę, a wręcz "zaklepał ją", a następnie traktował jak własność i na siłę ją karmił, mimo że ona sama czuła się w tej sytuacji niekomfortowo. Nie da się ukryć, że we wspomnianym reality show chodzi o flirt i dominujące osobowości, ale warto byłoby nie traktować tego automatycznie jako "uroczego" elementu romantycznej relacji. Bo jeśli druga osoba pokazuje, że czuje się niezręcznie, jej dyskomfort powinien mieć znaczenie.
Wypowiedzi lektora stały się charakterystycznym punktem programu. Kiedy uczestnicy mówią coś banalnego albo wyjątkowo niefortunnie dobierają słowa, lektor potrafi jednym komentarzem powiedzieć dokładnie to, czego widz sam nie potrafiłby lepiej podsumować. Momentami można wręcz odnieść wrażenie, że to właśnie lektor ma największy dystans do tego wszystkiego. W 13. sezonie w roli prowadzącej wróciła także Klaudia El Dursi, która przez lata tak mocno związała się z "Hotelem Paradise". W pierwszych odcinkach widać zresztą, że doskonale wie, jak się w nim poruszać. Jest swobodna, pewna siebie i zwyczajnie dobrze czuje się w tej roli.
Warto jednak przypomnieć, że jej obecność będzie tymczasowa. W trakcie 13. sezonu obowiązki prowadzącej przejmie Edyta Zając, która prowadziła poprzednią, 12. edycję. Powodem jest nowa zawodowa rola Klaudii El Dursi - została ona bowiem gospodynią "Top Model".
Na ostateczną ocenę jest oczywiście jeszcze za wcześnie. Uczestnicy dopiero zaczynają się poznawać i niewykluczone, że z czasem pokażą zupełnie inne oblicza. Być może początkowa rywalizacja o to, kto zdobędzie "najfajniejszą" partnerkę lub partnera, przerodzi się w relacje, które będą miały znacznie więcej do zaoferowania niż tylko atrakcyjność fizyczna i gra o przetrwanie w programie. Kto wie, może za tymi pierwszymi, dość powierzchownymi prezentacjami kryją się naprawdę ciekawi ludzie, którzy z czasem pokażą widzom swoje zupełnie inne, bardziej interesujące oblicza?
Nowe wieści w sprawie rozwodu Tomasza Kota. Jest decyzja
Kazik zobaczył ceny paliw i nie wytrzymał. "A mówił, że..."
Nawrocki na pogrzebie króla Haralda stał za Zełenskim. To nie był przypadek
Nowe informacje w sprawie śmierci Witolda Płóciennika. Chodzi o telefon
Szafarowicz z PiS stracił program w Republice. Wszystkiemu winne są pieniądze? "Nie wiem, o czym pan mówi"
Dieta planetarna w szkołach wywołuje oburzenie. To może być największym problemem. "Nietrafione"
Mąż Chorosińskiej komentuje jej szczekanie w Sejmie. "Przeraża mnie nie gest żony"
Ostrzega restauratorów przed Książulem. "Bać się może ktoś, kto..."
Magda Gessler ma jasne zdanie o zostawianiu napiwków. Przywołała przykład z USA