Wojciech Młynarski oczami dzieci. "W rodzinie królem jest tata Młynarski". Agata: Pamiętam, jak przychodził po mnie do szkoły...

Wojciech Młynarski odszedł 15. marca, po długiej chorobie. O jego śmierci poinformowała najpierw córka Paulina, potem informację tę podała Agata i najmłodszy syn Młynarskiego, Jan. Rodzina Młynarskich zawsze była ze sobą bardzo blisko, a dzieci artysty chętnie opowiadały w wywiadach o domu rodzinnym i dorastaniu w cieniu wielkiego ojca. Zobaczcie, co o nim mówiły.
Agata i Wojciech Młynarscy Agata i Wojciech Młynarscy AKPA

Agata Młynarska i dzieciństwo z "geniuszem"

W czerwcu ubiegłego roku Agata Młynarska opowiedziała o swojej relacji z ojcem w magazynie "Skarb". Widać tam, że łączyła ich szczególna, ale też trudna więź.

Kiedy Agata Młynarska opowiada o ojcu, w jej głosie pojawia się czułość. - Pamiętam, jak przychodził po mnie do szkoły. W tej swojej nieśmiertelnej zielonej amerykańskiej kurtce wojskowej, dżinsach i kolorowym szaliku w szkocką kratę. Wyróżniał się na tle innych tatusiów ubranych w szare płaszcze i czapki. Miał swój własny styl, wyglądał tak "zagranicznie" - wspomina. O tym, jak popularny jest jej tato, przekonała się podczas wakacyjnego wyjazdu, gdy Wojciecha Młynarskiego otoczył tłum fanów, nazywali go Pan Pucio Pucio, ze względu na przebój "Jesteśmy na wczasach", którego był autorem, i prosili o autograf. To tato pomagał jej, gdy odrabiała pracę domową z języka polskiego.

Wojciech Młynarski, Agata MłynarskaAKPA

- Tłumaczył, opowiadał, sprawdzał wypracowania. Często skreślał całe i musiałam pisać na nowo. Bywało też tak, że dosyć powściągliwie, ale pochwalił - zdradza Agata. I dodaje: - Tata był bardzo wymagający, i od siebie, i od dzieci. Właściwie nigdy nie pochwalił mnie za żaden program. Kiedyś nawet powiedział, że najlepsze dwa programy, jakie w życiu zrobiłam, to Staś i Tadzio, czyli moi synowie. Generalnie, zawsze mówił, że coś można było zrobić lepiej, że poprzeczkę trzeba sobie stawiać wysoko. Jego uwagi zmuszały mnie do pracy nad sobą, za co dziś jestem mu wdzięczna. Ani przez moment nie myślała, żeby pójść w ślady ojca. - Wszyscy utrzymywali nas, jego dzieci, w przekonaniu, że tata jest jedyny, wyjątkowy. Pójście na zderzenie z kimś, kto osiągnął mistrzostwo, kto był nazywany geniuszem, to pułapka porównań - wyjaśnia.
Wojciech Młynarski z córkami Wojciech Młynarski z córkami Akpa

Paulina Młynarska o rodzinie

Paulina Młynarska w rozmowie z "Twoim Stylem" bardzo ciepło mówiła o ojcu. Podkreśliła, że humor towarzyszył całej jej rodzinie.

Twój Styl: W czym Młynarscy są podobni?
Paulina Młynarska: Jesteśmy rodziną prześmiewców. Tutaj królem jest tata Młynarski. Świat dopiero ujrzy zbiór jego sprośnych limeryków, które są ozdobą każdego naszego spotkania. Choć wszyscy poranieni, jesteśmy pogodni.
Agata i Wojciech Młynarscy Agata i Wojciech Młynarscy TRICOLORS / EAST NEWS

Agata Młynarska o ojcu

W tym samym atykule Agata przyznała, że ojciec zawsze był dla niej wzorem:

Studia na wydziale filologii polskiej wybrała, żeby sprostać oczekiwaniom taty, pokazać mu, że może mieć w niej partnera do rozmów. - Bardzo kocham mojego tatę i wiem, że on bardzo kocha mnie. Kluczem do każdej relacji są zawsze miłość, wzajemne zrozumienie, wybaczenie, szacunek. Zawsze wiedziałam, gdzie jest moje miejsce. Kiedy prosiłam go, by stanął po mojej stronie, robił to. Że nie czytał nam bajek na dobranoc i czasem był szorstki, a w realizacji swojego zawodu bezkompromisowy... To cena, jaką się płaci, gdy dane jest ci być córką kogoś nieprzeciętnego. Trzeba umieć zobaczyć w tym pozytywne strony, a nad resztą pracować, żeby cię to nie zabiło - podsumowuje Agata.
Paulina, Agata i Jan Młynarscy Paulina, Agata i Jan Młynarscy MARIUSZ GACZYNSKI / EAST NEWS

Dzieci Młynarskiego o jego twórczości

Rok temu w Teatrze Ateneum wystawiano przedstawienie "Róbmy swoje", w którym artyści wykonywali piosenki Młynarskiego. Ich przekaz nie stracił na wartości, a Wojciech Staszewski pisał w "Newsweeku", że to bard KOD-owskiej Polski. W wywiadzie dla e-teatr.pl Jan, Paulina i Agata opowiadali o twórczości ojca.

Ojciec zmagał się z cenzurą, musiał tak pisać, żeby cenzor przepuścił, a ludzie wiedzieli, o co chodzi. Za pół roku cenzura wróci i żeby coś miało większy zasięg, trzeba będzie chodzić po stempelek - przewiduje Jan Młynarski, syn artysty.
On jest bardzo zasmucony tym, co się dzieje. Gdyby nie był tak chory, toby nam pisał kuplety - mówiła Paulina Młynarska. - Ale nie chcę odpowiadać za ojca, jego piosenki mówią za niego.
Agata Młynarska jeszcze mocniej udowadnia, że u Młynarskiego społeczny przekaz przeplata się z intymnym, lirycznym. W telewizyjnym wywiadzie mówi ojcu: - Wiele czasu dla nas nie miałeś. 
A potem cytuje piosenkę "Ogrzej mnie": "Memu ciału wystarczy trzydzieści sześć i sześć, mojej duszy potrzeba znacznie więcej". 
- Po co mi to mówisz? Ja to znam - przerywa Młynarski. 
- Ja to mówię sobie. Bo wtedy czuję, że cały czas musi być powód, żeby się rozpalać. To nas uczuliło, że trzeba szukać w życiu podniecenia. Nie dać się złapać w banał kapci pod telewizorem - odpowiada ojcu Agata.
Kiedy pytałam tatę, co jest najważniejsze w pisaniu, mówił, że nie dosłowność, ale uniwersalne przesłanie. Albo o "przeczucie jakiegoś dramatu" - puentuje Paulina.
Agata Młynarska Agata Młynarska MARIUSZ GACZYNSKI / EAST NEWS

Agata Młynarska o chorobie ojca

W tym samym wywiadzie Paulina przyznała, że utwory ojca towarzyszą jej w życiu codziennym - nawet kiedy odwiedza go w szpitalu, ma "w głowie" jego słowa i twórczość.

"A ja muszę po każdym odbiciu/Oddech chwytać i zaciskać dłoń,/Oddech, co mnie utrzyma przy życiu/Gdy nade mną znów zamknie się toń."
Codziennie, idąc do niego do szpitala, słyszę tę piosenkę - opowiadała w e-teatr.pl Paulina Młynarska. - Wiem, co to dziś znaczy dla ludzi, a co znaczyło w stanie wojennym. Kiedy przeżywałam osobiste tragedie, też czułam, że to o tym. A dziś, kiedy tata leży bardzo chory w szpitalu, to jest to o nim.

Agata Młynarska nie ukrywała, że stan zdrowia ojca jest ciężki:

Paulina, Janek i ja oraz nasze dzieci jesteśmy przy nim niemalże każdego dnia. Pogodziliśmy się z tym, że tata jest chory, a każdy dzień z nim jest prezentem od losu.
Teraz stan jest stabilny, choć trudny. Tata jest cierpiący, przebywa w domu, ma jednak komfortowe warunki, wspaniałą opiekę i nas - zdradziła Młynarska w rozmowie z "Show". - Paulina, Janek i ja oraz nasze dzieci jesteśmy przy nim niemalże każdego dnia. Pogodziliśmy się z tym, że tata jest chory, a każdy dzień z nim jest prezentem od losu. Wspieramy się wzajemnie, mam kochaną rodzinę i sprawdzonych przyjaciół. Bez nich byłoby marnie.
Agata i Jan Młynarscy Agata i Jan Młynarscy AKPA

Jan Młynarski o ojcu

Najmłodszy syn Wojciecha Młynarskiego został muzykiem. 38-latek nie jest tak sławny jak jego siostry, ale jego działalność znana jest fanom m.in. Gaby Kulki czy innych polskich artystów. O ojcu rozmawiał m.in. z Onetem. Okazją było wydanie książki "Wojciech Młynarski. Od oddechu do oddechu".

Bardzo dobrze zapamiętałem jego proces twórczy. Był on zawsze taki sam. Najpierw mój tata spotykał się kompozytorem. Autor muzyki grał mu kilka fragmentów, które ojciec rejestrował za pomocą dyktafonu. Jego warsztat pracy tworzyły właśnie wspomniany dyktafon oraz maszyna do pisania. Następnie siadał, "odpalał" muzykę i zaczynał stukać w maszynę. Mój pokój, który znajdował się w naszym rodzinnym mieszkaniu, sąsiadował z pokojem ojca.
Kiedy się budziłem, to od samego rana słyszałem stukot jego maszyny do pisania. Tata wstawał wcześnie i siadał do biurka. Do którego siada zresztą do dzisiaj. Z dzieciństwa zapamiętałem szczególnie różne koncerty oraz gale, które przygotowywał. Na przykład pewien koncert, jaki odbywał się poza Warszawą. Pojechałem tam z mamą. Występowali Jan Kobuszewski, Wiesław Gołas oraz moja mama, Adrianna Godlewska i cała plejada innych artystów.

Podobnie jak siostry, Jan zaznaczał, że ojciec nie był typowym "tatą", a kontakty z nim nie należały do łatwych dla dziecka.

Przez wiele lat nie mieliśmy kontaktu. Mieszkałem z ojcem do 12 roku życia. Między nim a nami, jego dziećmi, panowała trudna atmosfera. Wojciech Młynarski nie umiał pogodzić bycia genialnym twórcą z rolą ojca trójki dzieci. I to nie jest żadna, tabloidowa sensacja. Był stworzony do czegoś zupełnie innego. Gdybyśmy usiedli do tego wywiadu jeszcze kilka lat temu, to miałbym w sobie dużo żalu i gniewu wobec taty. A dzisiaj? Sam jestem ojcem dwójki dzieci. Dużo starszym, dojrzalszym człowiekiem. Zdaję sobie sprawę, jak wiele nas to wszystko kosztowało. Mnie oraz moje siostry. Innych członków rodziny. Jednak to, jak wysoka była ta cena, nie jest treścią mojego życia.

Książka o Wojciechu Młynarskim "Od oddechu do oddechu" w formie ebooka jest dostępna w Publio.pl >>

Wojciech Młynarski Wojciech Młynarski JUSTYNA ROJEK / EAST NEWS

Paulina Młynarska o dzieciństwie z ojcem

Paulina Młynarska podobnie jak Agata nie ukrywała, że jej dzieciństwo było piękne, ale też trudne. Genialny ojciec, którego twórczości podporządkowane było życie całej rodziny, artystyczna atmosfera... Dziennikarka w rozmowie z mamadu.pl przyznała, że to wokół Młynarskiego kręciło się życie ich wszystkich.

Nie pochodzę z łatwego domu. Moi rodzice, którzy są artystami, byli ogromnie zajęci sobą nawzajem i swymi karierami. Wychowałam się u boku, ale także i w cieniu absolutnie wybitnej osoby, jaką jest mój tata. Jego intelekt, poczucie humoru, obcowanie z tym rodzajem umysłowości i osobowości ogromnie mnie rozwinęły i stymulowały. Ale ten medal ma też swoją drugą stronę. Bo dziecko, które ma w domu wzorzec absolutnie ponadprzeciętny.takie dziecko nie do końca wie, co jest normalne.
Po prostu - przegrywałam w zderzeniu z twórczością, wybitnością. Jak miałam cztery lata - to jest jedno z moich pierwszych wspomnień - strasznie chciałam coś bardzo ważnego, co się prawdopodobnie zdarzyło w przedszkolu, opowiedzieć u mnie w domu. Moim domowym dorosłym. A kiedy ma się cztery lata, to się nie jest strasznie elokwentnym, nie od razu wszystko ubiera się we właściwe słowa. Czasami się człowiek zatyka jak ma cztery lata. Tłumaczyłam, tłumaczyłam i nagle usłyszałam głos znad mojej głowy: "No dobra, puentuj, puentuj!". I ta puenta, którą zawsze mam, do której mnie wyszkolono, jest przyczyną, dla której wykonuję swój zawód, mogę pisać książki, chociaż moje losy potoczyły się w sposób skomplikowany i nie mam stosownego wykształcenia. Ale jednocześnie ta sytuacja - "puentuj, puentuj" - nauczyła mnie, że nikt się nie będzie nade mną rozczulał i zachwycał, ani mówił jaka jestem słodka i nieporadna. To są te dwie strony medalu.