Laski z importu: Seksowna i nieustraszona. Słyszeliście o Doris Mar?

Urodziła się w Argentynie, próbowała podbić Stany, Amerykanie kazali jej wracać do domu. Ale ona im jeszcze pokaże.

Prawie czterdzieści? No to co?

doris mar, dorismar

Życie nie kończy się po trzydziestce. Doris Mar (znana również jako Dorismar), rocznik 1975 - wie o tym najlepiej.

Skandal?

doris mar, dorismar

Właśnie jest w piątym miesiącu ciąży, co z dumą prezentuje na okładce amerykańskiego Playboya. Oczywiście wywołała oburzenie i zgorszenie. Oczywiście jej to nie obchodzi. Doris nigdy specjalnie nie przejmowała się opinią ogółu.

Najważniejsze są dobre podstawy

doris mar, dorismar

Pierwszą młodość dawno ma za sobą, a nadal odbiera spokój i dech w piersiach panom w różnym wieku (możliwe, że paniom również). Karierę zaczynała jako aktorka - najpierw w Argentynie, potem w Miami.

Początek

Doris Mar, dorismar

Zaczęło być o niej głośno kiedy w marcu 2003 roku pojawiła się na okładce Playboya, jako jedna z "Sexy Ladies of Latin TV".

Do przodu

Doris Mar, dorismar

W następnym roku pokazała się na okładce Open Your Eyes.

W imię żółwia

doris mar, dorismar

W tej ponętnej piersi bije dobre serce - w 2005 roku Doris całą... sobą zaangażowała się w kampanię przeciwko połowom żółwi morskich. Przekonująco i ogniście tłumaczyła, że nie pomagają one na potencje, a poza tym prawdziwy facet tego nie potrzebuje.

Nas przekonała

doris mar, dorismar

Sądzimy, że musiała to być skuteczna kampania. Jaki mężczyzna, patrząc na zdjęcia Doris - wybrałby żółwia?

Kłopoty

doris mar, dorismar

Niestety, Amerykanie okazali się być niewdzięcznymi typami. Mimo zasług Doris, jej niewątpliwego uroku i licznych walorów, w 2006 roku deportowano ją wraz z mężem z USA.

Porażka

doris mar, dorismar

Doris - całkiem słusznie - domagała się specjalnego statusu, z uwagi na swój talent, jednak jej wniosek odrzucono. Niepojęte.  Właściwie o co im chodziło? Owszem, Doris bardzo często daje się fotografować w pozycji, jaką widzimy powyżej, ale chyba nie deportowano jej za rutynę?