W rewolucję tej restauracji nie wierzyła sama Gessler: Poczucie smaku równa się zeru, dramat

Magda Gessler zawitała do restauracji o mylącej nazwie "Relax". Odpoczynku w niej, jak na lekarstwo. Co wskórała słynna "kreatorka smaku"?
Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. X-news

Problem

Magda Gessler w "Kuchennych rewolucjach" przyjechała do Chełma, gdzie właściciele restauracji "Relax" borykali się z brakiem klientów i potrawami ociekającymi tłuszczem i straszącymi... kompletnym brakiem smaku. Restauracja mieści się w bloku obok hotelu o tej samej nazwie. Patrząc na jej wnętrze, ma się wrażenie, że właściciele zatrzymali się w czasach głębokiej komuny. Mimo że pojawił się nowy właściciel, od lat nic tu się nie zmieniło. Restauratorkę zadziwiły zaskakująco niskie ceny: obiad można zjeść już za 7.99 zł. Słusznie czuła, że oszczędności nie mogą obejść się bez szkody na jakości.

Tym razem Gessler postanowiła zaskoczyć właścicieli i ocenić ich umiejętności incognito. Dlatego zamiast tradycyjnie przyjść do restauracji, zamówiła dania na wynos. Miała okazję na własnej skórze przekonać się, że właściciele cierpią na chroniczny wstręt do przypraw. Chłodnik podległ surowej ocenie:

W ogóle nie przyprawione, ani pieprzu, ani soli, ani cukru - zawyrokowała Gessler.

Firmowy kotlet "Relax" za to nie przywoływał dobrych wrażeń wizualnych:

Ale kupa zielona pod spodem. Na na pewno po tym można się zrelaksować - mówił z przekąsem. - Kupa żółtego sera. Z tym się nie integrujemy - oceniła.

Kuchenne rewolucjeX-news

Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniła karkówka:

Masakrycznie tłusta karkówka, nie doprawiona, do tego twarda. Poczucie smaku równa się zeru. Dramat, jest to koszmarne ohydztwo. Apetytu nie ma, przyszłości nie widzę - Gessler nie pozostawiła na "Relaksie" suchej nitki.

Długie oczekiwanie na wizytę Gessler wywołało duże emocje. Pracownicy w ramach walki ze stresem, zaparzyli sobie melisę. Wreszcie Gessler ujawniła się i zaskoczyła ich w lokalu. Z zewnątrz "Relaks" też nie zachęcał do odwiedzenia.

Restauracja "Relaks" wygląda na razie jak zakład pogrzebowy - skojarzyło się Gessler.

Kuchenne rewolucjeX-news

Wkrótce wyszło na jaw, dlaczego ceny w lokalu są tak niskie. Kiedy Gessler poprosiła kucharkę, by pokazała jej, jak klaruje masło, okazało się, że w ramach oszczędności, pracownicy po prostu tego nie robią.

Nie klarujemy masła, bo to drogo wychodzi - obwieściła menadżerka.

Wyjaśniło się także, dlaczego kucharki skąpią na przyprawach, przez co potrawy są mdłe.

Może dlatego, że mamy żywienie dzieci - wpadł na pomysł właściciel.

Zaś w ramach oszczędności czasu, kucharki nie znają przepisów.

Ja sobie głowy nie zaprzątam przepisami - wyjaśniła beztrosko jedna z nich, Ela.

Kuchenne rewolucjeX-news

Kucharki nie wykazujące inicjatywy okazały się głównym problemem lokalu. Na pytanie o to, co umie robić najlepiej, jedna odparowała:

Chyba tylko wodę na herbatę. Uczę się dopiero.
Strasznie fajny dowcip - odcięła się Gessler. - Mam pytanie, umie pani coś, czy nie?
Nie.
To proszę wyjść - rozkazała Gessler.

Aspirująca kucharka posłusznie opuściła lokal i tyle ją widziano.

Kuchenne rewolucjeX-news

Gessler zastanowiło nastawienie pracowników. Była pewna, że coś zażyli.

Te kobiety są osowiale, tak jakby brom zażywały. Moim zdaniem one wszystkie wzięły valerin - zastanawiała się Gessler.

Kucharki zarzekały się jednak, że niczego nie zażyły. Czyżby więc to zwykła melisa miała tak silne działanie?

Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. X-news

Złote rady Magdy Gessler

Restauratorka poprosiła, by każda z kucharek zrobiła swój popisowy numer. Okazało się, że mimo małych mankamentów, pracownice mają potencjał. Walkę z ich osowiałością Gessler zaczęła od uczenia, jak powinien być przyrządzony kotlet de volaille.

On nie sika, powinien sikać, ale jest pyszny - pochwaliła wyrób jednej z pań.

Gessler zdradziła pomysł, jaki ma na ten lokal: restauracja ma nazywać się "Lwów" i serwować specjały zza wschodniej granicy i nawiązywać do przedwojennej polskiej kuchni. Specjalnością lokalu mają być: lwowska sałatka winegret z buraków, ogromne baranie kotlety i kotlety lwowskie faszerowane prawdziwkami. Zmianie ulegnie także wystrój: zamiast wnętrza rodem z komunizmu, gości mają witać stoły przykryte białymi obrusami, krzesła ozdobione białym płótnem oraz mapa Lwowa. Przed wejściem pojawi się zaś nowy szyld.

Kuchenne rewolucjeX-news

Kiedy powstał już plan, nie zostało już nic, jak przystąpić do jego realizacji. Jednak zanim do tego doszło, Gessler zorganizowała pracownikom lokalu mały konkurs. Każdemu z nich wręczył banknot 10 zł i poleciła za tę kwotę kupić na targu jak największą ilość najsmaczniejszych buraków i pomidorów. Konkurencję pokonała menadżerka. To dobrze, oznacza, że jest na właściwym miejscu. Co ciekawe, z kretesem przegrał właściciel lokalu, Mirek.

Oni wiedzą, że jestem bogaty, dlatego nie chcieli mi taniej sprzedać - tłumaczył się dosyć nieudolnie.

Kuchenne rewolucjeX-news

Wreszcie nadeszła pora na przygotowanie uroczystej kolacji. Kucharki zabrały się za przyrządzanie lwowskiej sałatki z ostrą musztardą rosyjską i barszczu z kulebiakiem. Co ciekawe, Gessler powierzyła właścicielowi sekret i zdradziła mu swój autorski przepis na barszcz. Gessler wprowadziła rozróżnienie w daniach głównych: paniom podano drobiowy kotlet lwowski, panom zaś dobrze przyprawiony kotlet barani. Goście rozpływali się nad smakiem zapomnianych już przedwojennych potraw. Sama Gessler była dobrej myśli.

Restauracja "Lwów" ma szansę na sukces, kobiety się pozbierały, Mirek zna się na kuchni, tylko skrzętnie to ukrywa - oceniła.

Czy właścicielowi uda się utrzymać poziom?

Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. Screen z Facebook

Krajobraz po rewolucji

5 tygodni później restauratorka ponownie odwiedziła lokal teraz już "Lwów". Na początek zamówiła popisowy barszcz z kulebiakiem. Kotlet lwowski miło ją zaskoczył:

Mam nadzieję, że siknie - i "siknął". - Smażony na klarowanym maśle, to się czuje - oceniło jej wprawne podniebienie. - Wyjątkowe, to danie jest wyjątkowe - rozpływała się.

Wygląda na to, że właściciel posłuchał rad Gessler. Tylko do jednego nie mógł się przekonać: ceny w jego lokalu są zaskakująco niskie: kotlet po lwowsku kosztuje 15 zł. Jeśli tylko cena nie odbije się na jakości, ta restauracja ma szanse stać się przebojem.

W Chełmie zdarzył się cud, stoję przed jedną z najlepszych restauracji, jest przepysznie, jest  bardzo tanio - chwaliła Gessler.

Kuchenne rewolucjeScreen z Facebook.com

Właścicielowi rewolucja Gessler też się spodobała.

Bardzo pozytywnie to wszystko oceniam. Otworzyła nam oczy - mówił.

Zmiany są rzeczywiście imponujące. Na Facebooku Radia Bon Ton Chełm znaleźliśmy aktualne zdjęcia lokalu. Wybierzecie się tam?

Kuchenne rewolucjeScreen z Facebook.com