Nick Jonas: Uwielbiam baseball WYWIAD

Przed Wami kolejny bohater filmu Camp Rock 2: Wielki Finał! Tym razem Nick Jonas, który opowiada o swojej miłości do baseballu i o pewnej przygodzie z wodą...Miłej lektury!

 

Może opowiesz nam, jak zmieniła się grana przez ciebie postać od czasu pierwszego filmu o Camp Rock?

 

NICK: Grany przeze mnie bohater, Nate, zmienił się w tym sensie, że teraz naprawdę mamy szansę poznać go odrobinę lepiej. Co dziwne, fabuła jest tak skonstruowana, że przez cały film widzowie nie wiedzą o mnie za dużo i dopiero pod koniec śpiewam piosenkę, która pokazuje mój świat i to, kim naprawdę jestem.

 

W takim razie porozmawiajmy o piosence "Introducing Me".

NICK: Gdy usłyszałem "Introducing Me" po raz pierwszy, pomyślałem, że ta piosenka znacznie różni się od tego, co kiedykolwiek zagraliśmy jako zespół. To było zabawne, wyjść z naszych czterech ścian i zrobić coś fajnego i zupełnie odmiennego. Uważam, że ta piosenka stanowi wspaniały element fabuły i naprawdę wywoła w widzach przekonanie, że potrafię wyrazić siebie dopiero poprzez muzykę - a myślę, że w dzisiejszych czasach to jest ważne dla mnóstwa dzieciaków. Możliwość wyrażenia siebie poprzez to, co kochają robić. Niezależnie od tego, czy będzie to muzyka - jak w moim przypadku - czy też sztuka albo sport.

 

Porównaj bycie w trasie z kręceniem serialu i byciem na planie filmowym? Co ci się w tym wszystkim podoba, a co nie podoba?

 

NICK: Wszystkie te doświadczenia - trasa koncertowa, kręcenie serialu telewizyjnego, bycie na planie filmowym - bardzo się od siebie różnią. Trudno mi wybrać ulubione, myślę, że we wszystkich można znaleźć coś, co kochamy i czego nie zamienilibyśmy za nic na świecie. Bycie w trasie i w studio nagraniowym to coś, od czego zaczynaliśmy, więc przygoda z aktorstwem jest dla nas bardzo ekscytująca i wciąż dużo się uczymy. Nauczyliśmy się wiele podczas kręcenia serialu "Jonas", a teraz jesteśmy tu znowu, by zrobić ten film i czujemy się odrobinę bardziej pewnie jako aktorzy, ale nadal staramy się przyswoić sobie tyle wiedzy, ile tylko potrafimy - i świetnie się przy tym bawimy. Myślę, że inną dobrą rzeczą jest to, że już wcześniej pracowaliśmy z tymi wszystkimi ludźmi, z Demi, Alyson, z całą obsadą, i to wszystko jest jak jeden wielki zjazd po latach.

 

Cóż, dużo się zdarzyło od czasu nakręcenia pierwszego filmu. Teraz wszędzie, gdzie się pojawicie, otaczają was tłumy. Jak to się zmieniło, jak się czujecie po tych dwóch latach?

 

NICK: To była interesująca przygoda i świetnie się bawiliśmy. "Camp Rock" w ogromnym stopniu przyczynił się do naszego sukcesu jako zespołu i do naszego sukcesu jako poszczególnych jednostek, więc jesteśmy bardzo wdzięczni za ten projekt. Czuję, że wszyscy wkładamy dużo serca w kręcenie tej drugiej części, bo "Camp Rock" stanowił tak ważny element naszej kariery. Poprzednim razem przed hotelami zdecydowanie nie czekały na nas tłumy fanów, a teraz to się zmieniło, co trochę nas bawi, ale jednocześnie jest strasznie fajne. Nasi fani są niesamowici i są głównym powodem tego, że robimy to, co robimy.

 

Porozmawiajmy trochę o wspaniałym wyczuciu komizmu, jakie prezentuje wasza trójka: ty, Joe i Kevin. Czy kiedykolwiek przypuszczałeś, że będziesz grał role komediowe? Nawet gdy występowaliście w serialu "Jonas", świetnie się uzupełnialiście i powstawało między wami wiele zabawnych sytuacji. To zdecydowanie widać również w tym filmie. Czy przypuszczaliście, że wasze aktorstwo pójdzie w tym kierunku? Czy jest to coś, co lubicie robić, czy może wolelibyście dostawać jakieś poważniejsze role?

 

Myślę, że tak naprawdę nie byliśmy pewni, jak ukształtuje się nasza kariera aktorska. Wystąpiliśmy w pierwszej części "Camp Rock", to był nasz pierwszy projekt aktorski i humor pojawił się w nim w naturalny sposób. To była świetna zabawa, ale dopiero gdy zaczęliśmy kręcić serial, nauczyliśmy się określać, kim są grane przez nas postacie i byliśmy w stanie w pewnym sensie stać się sobą, że tak powiem. Myślę, że przy kręceniu tego filmu po prostu chcemy się dobrze bawić, a wyczucie komizmu w tym pomaga.

 

Co lubisz robić, gdy po prostu spędzasz wolny czas na planie?

 

NICK: Gdy nie pracuję na planie, najbardziej lubię grać w baseball. Jestem wielkim fanem baseballu. Udało mi się obejrzeć kilka meczów Blue Jays przeciwko Yankees, gdy ci byli w Toronto i to było super. Lubię też piłkę nożną, w ogóle większość sportów jest dla mnie idealna.

 

A masz z kim grać?

 

NICK: Gra ze mną mnóstwo ludzi z obsady, a od czasu do czasu nawet ochroniarze chwytają za rękawicę.

 

Wiem, że podczas kręcenia pierwszej części "Camp Rock" mieliście problemy z komarami i w ogóle było tu mnóstwo robali. Czy tym razem też musicie walczyć z naturą?

 

NICK: Ostatnim razem roiło się tu od komarów, jak również od czerwonych mrówek i naprawdę trzeba było na nie uważać. Tym razem są tu tylko pszczoły, ale są wszędzie. Jeszcze nikt nie został użądlony, ale one wciąż latają wokół nas, jakby próbowały nas sprowokować.

 

Czy wydarzyły się już jakieś zabawne sytuacje na planie?

 

NICK: W jednej ze scen mam wpaść do wody, ale nie specjalnie. Wsiadam do łódki i mam odepchnąć się od brzegu i odpłynąć, ale nie udaje mi się i łódka się przewraca. Od pasa w dół jestem przemoczony do suchej nitki a woda chlupocze mi w butach. Więc jest dość mokro, ale w porządku. Jesteśmy na świeżym powietrzu, na łonie natury, jest okej.

 

Czy prywatnie kiedykolwiek byłeś na obozie?

 

NICK: Jeździłem na obóz przez cztery lata z rzędu, na tydzień za każdym razem, i było naprawdę super.

 

Czy żałujesz, że gdy dorastałeś, nie było obozów rockowych takich jak ten?

 

NICK: Zdecydowanie żałuję, że nie było takich obozów, gdy dorastałem. Obozy takie jak Camp Rock powinny być organizowane w całym kraju, założę się, że to byłby hit. To byłoby niesamowite. Tylko pamiętaj, że to ja wpadłem na ten pomysł!

 

 

Kotek przypomina, że od poniedziałku, 27 września, "Camp Rock 2: Wielki Finał" dostępny jest na DVD i Blu-ray. Możecie oglądać Nicka i innych bohaterów produkcji w nieskończoność :)

 

Weź udział w konkursie i wygraj swój własny egzemplarz filmu na DVD!

Więcej o: