Dyrektor Opola o festiwalu: Żałość i chałtura

Szczególnie mu podpadł Maleńczuk.

Tegoroczny Festiwal w Opolu zakończył się porażką. Najgorzej wypadł koncert z piosenkami Starszych Panów. W rozmowie z portalem Nto.pl dyrektor artystyczny 47.KFPP Jacek Kęcik opowiedział o kulisach i powodach słabego poziomu.

Jeśli na próbach w Warszawie koncertu "Piosenka jest dobra na wszystko?, w którym każde wejście artysty było poprzedzone krótkim dialogiem, nie zjawiają się Maciej Maleńczuk, Paweł Kukiz, Renata Przemyk czy Andrzej Dziubek z De Press, to powinienem mieć możliwość podziękowania im za współpracę. To w końcu wyraz ich lekceważenia wobec pracy całej ekipy, która ten koncert robiła.

Kęcikowi szczególnie podpadł Maleńczuk.

A kilku arogantów, na czele z Maleńczukiem, olało go. Zlekceważyło publiczność, telewizję, wszystkich. Koncert zbudowany był na nowej formie artystycznej, gdzie dialog jest prowadzeniem, a występujący w nim artysta nie potrafił zapamiętać jednego zdania. Żałość i chałtura. Wstyd. Bo jedni są zawodowcami, czym - nawet bez znanych nazwisk - porywają widownię, a drudzy uprawiają kolorowotygodnikową amatorkę. Są z towarzystwa. Chyba przez popularność, którą daje im kiczowata prasa, zgubili proporcje i w jakimś sensie siebie.

Pretensje dyrektora artystycznego są jak najbardziej uzasadnione. Niestety z biegiem lat festiwale organizowane przez telewizję publiczne wypadają coraz gorzej i wyglądają na przegląd piosenki amatorskiej.

 

Janus

 

Zobacz także:

Doda jeździła w Opolu autami za 2 miliony!

Kolejne kreacje gwiazd w Opolu