"Zimna jak luksusowa lodówka, jak narzeczona Klossa"

Tak ją scharakteryzowali. A co zrobił bliski jej mężczyzna, jak zobaczył ją w "Faktach"?

Zdobyła "Telekamerę" i "Wiktora". Przez ludzi postrzegana jest jako zimna, zdecydowana i konkretna kobieta. Na taki wizerunek już sobie zapracowała. Wcale nie przeszkadza jej to, że widzowie tak ją odbierają. Werner twierdzi, że nie po to prowadzi "Fakty", żeby się wdzięczyć. On po prostu dobrze wykonuje swoją pracę.

 

Bliski mi mężczyzna powiedział kiedyś, że jak pierwszy raz zobaczył mnie w "Faktach", to poszedł włożyć dres, bo mu się zrobiło zimno. Pamiętam, jak kiedyś koledzy z miesięcznika "Maxim" stworzyli "Subiektywny ranking prezenterek telewizyjnych". O mnie napisali: "Zimna jak luksusowa lodówka, jak narzeczona Klossa". Bardzo się z tego uśmiałam, w tamtym kontekście to było miłe - powiedziała "Gali" Anita Werner.

Anita Werner twierdzi, że trudno otwiera się przed nowymi osobami. Bywa ostrożna, ale jak już komuś zaufa to jest szczera i pomocna.

Jestem dla bliskich jak karetka pogotowia ratunkowego. Kiedy trzeba, przyjeżdżam na sygnale i ratuję. Potrafię wysłuchać, dodać otuchy.

 

Na galę "Wiktorów" Anita założyła długą, kobietą, elegancką sukienkę. Zaskoczyła widzów, którzy byli przyzwyczajeni do jej garniturów.

Może kobieta po trzydziestce potrzebuje zmiany (śmiech). Włożenie kolejny raz garnituru byłoby już nudne. Ta sukienka była taką potrzebą chwili. Klasyczna, prosta, nie wyzywająca. Dałam się namówić.

W końcu kobieta zmienną jest. Oto sukienka Anity:

 

 

Cały wywiad z Anitą Werner znajdziecie pod tym linkiem.

 

Szaza

 

Zobacz także:

Zostań FANEM PLOTKA NA FACEBOOKU>>>

Najsztub pyta Anitę Werner o... majtki

Gwiazdy "na goło i wesoło"!

 

Więcej o: