Olejnik: Kaczyński skrócił mi program

"Kropka nad i" była krótsza o 12 minut.

Czwartkowa "Kropka nad i" była najkrótszą w historii. Gościem Moniki Olejnik był Jarosław Kaczyński. Kandydat na prezydenta skrócił program o 12 minut. Dziennikarka uważa, że zrobił to, bo pytania była niewygodne. Na życzenie gościa ekipa telewizyjna pojechała do Supraśla na Podlasiu. W rozmowie z Tokfm.pl Olejnik opowiedziała o kulisach:

Skoro było z Supraśla, to byłam przekonana, że "Kropka" będzie trwała 20 minut. Ale zadzwonił do mnie Joachim Brudziński i spytał, czy może być kilka minut krócej. Odpowiedziałam, żeby rozmawiali z moim wydawcą. No i nieoczekiwanie na początku Kaczyński powiedział, że skrócimy. No więc dobrze - pomyślałam, skrócimy o te pięć minut. Ale Jarosław Kaczyński skrócił mi program o 12 minut. Wyglądało na to, że nie odpowiadały mu moje pytania.

Olejnik próbowała zaprosić Kaczyńskiego i Komorowskiego do Radia Zet. Były problemy.

 

W Radiu Zet też próbowałam od momentu, w którym Kaczyński ogłosił, że będzie kandydował. Mój wydawca wysyłał maile i faksy. Zarówno w sprawie "Kropki" jak i Radia Zet. W Radiu Zet proponowałam debatę Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego, tak jak pięć lat temu zrobiłam debatę Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego. Ale tym razem opór był z obydwu stron. Miałam też przez pewien czas problemu z zapraszaniem Bronisława Komorowskiego, bo się na mnie swego czasu obraził. Spotkaliśmy się potem przypadkowo w charakteryzatorni w TVN24, kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski się odobraził i przyszedł do mnie do Radia Zet.

Śmieszne jest obrażanie się przez polityków na dziennikarzy, a później piękne uśmiechy na wizji.

 

 

Całą rozmowę z Moniką Olejnik można przeczytać pod tym linkiem.


Zobacz także:

To Olejnik była gwiazdą debaty

Lans Moniki Olejnik na zakupach

Więcej o: