Porno w telewizji śniadaniowej - afery cd.

Czyli tłumaczenia szychy z wydawnictwa pornograficznego.

Ostatnio w porannym programie "Pytanie na śniadanie" tematem były amatorskie filmy porno gwiazd. Wybuchła afera. Sprawą już zajmuje się KRRiT. Wśród zaproszonych gości był także Krzysztof Garwatowski - dyrektor programowy PinkPress (wydawnictwo pornograficzne).

 

Według Garwatowskiego za wszystkim stoi polityka.

Żadnej afery nie ma, jest tylko medialny hałas, wywołany przez jedną informację prasową, rozesłaną przez pozbawioną politycznego znaczenia kanapową partyjkę - mówi Plotkowi.

I dodaje:

Skoro jest temat, to zawsze znajdą się ludzie, którzy będą na nim starali się zbić kapitał polityczny. Tym bardziej, że temat erotyki i nagości (a właściwie jej zakazania) jest bardzo nośny dla potencjalnych wyborców polityków, którzy ten medialny hałas rozpętali. Oczywiście ma świadomość tego, że są w Polsce osoby, dla których każdy kawałek odsłoniętego ciała (może z wyjątkiem twarzy) to obrzydliwa pornografia, a pokazywanie wszelkiej golizny jest zbrodnią. Na szczęście takie postawy i pomysły to egzotyczny margines, a zdecydowana większość Polaków to bardzo rozsądni ludzie.

Jak myślicie, komu zależy na zrobieniu szumu wokół "Pytania na śniadanie"?

 

Mrock

 

Zobacz także:

O porno w telewizji śniadaniowej

Kto wygryzł Kammela? Marzena Rogalska!

Zostań FANEM PLOTKA NA FACEBOOKU>>>