Adamek o mało nie zginął

Miał lecieć samolotem, który się rozbił. W tragicznym wypadku na lotnisku w New Jersey, zginął jego sąsiad i przyjaciel.

Tomek Adamek może mówić o dużym szczęściu. We poniedziałkowej katastrofie samolotu Cessna na lotnisku New Jersey zginęło pięć osób, w tym dwójka dzieci. Jednym z pasażerów miał być bokser. Właścicielem maszyny był polski biznesmen mieszkający w USA, a prywatnie sąsiad Polaka i jego wielki kibic Jacek Mazurek.

 

W rozmowie z eFakt.pl Adamek opowiedział, że chciał lecieć z Mazurkiem.

 

Jacek był u mnie w sobotę i namawiał, żebym w poniedziałek wybrał się z nim i jego przyjaciółmi z Polski na przejażdżkę jego samolotem. Już miałem się zgodzić, ale przypomniałem sobie, co mi wbijał do głowy Zigy Rozalski, żebym za żadne skarby nie latał takimi małymi samolotami.

 

Samolot rozbił się podczas podchodzenia do lądowania. Nie wysunęło się podwozie i maszyna spadła w śnieg. Nikt z piątki pasażerów nie przeżył.

 

Janus