Kammel o Korwin-Piotrowskiej: Najpierw pisze, potem myśli

Prezenter w obszernym wywiadzie o kammelgate. Właśnie poznajemy prawdę?

 

W najnowszym numerze "Vivy" pojawił się wywiad z Tomkiem Kammelem . Prezenter opowiedział o swoim życiu prywatnym oraz o aferze kammelgate.Tomek twierdzi, że cała aferę nakręciły media:

Z tematu wykreowanego przez mało znaną, rozpoznawalną tylko w wąskich kręgach gazetę, która za wszelką cenę potrzebowała wzrostu popularności i nakładów... Czytałem o 16 milionach złotych, potem o 10 milionach... efekt był taki, że autor i gazeta, która to napisała, musieli drukować przeprosiny i sprostowanie - czytamy w Vivie.

To fakt. Media nie szczędziły Kammelowi i jego narzeczonej Kasi Niezgodzie słów krytyki. Na pytanie jak zachowali się koledzy z branży Tomek wspomniał o Karolinie Korwin-Piotrowskiej:

W mediach, tak jak wszędzie, są ludzie, którzy najpierw mówią lub piszą, a dopiero później myślą. Coś takiego regularnie zdarza się między innymi Karlinie Korwin-Piotrowskiej czy też małżeństwu Janiaków. 

Efektem tej "zmowy" i wymyślonej ponoć przez media afery, Kammel stracił pracę. Prezenter ma za złe szefom TVP to, że wyrzucili go z telewizji. 

W TVP nikt z ówczesnych szefów nie interesował się prawdziwą wersją wydarzeń. Pomówienia prasowe były tylko pretekstem. Kontrakt rozwiązali ze mną ludzie, którzy w ten sam sposób uratować swoje stanowiska - czytamy w Vivie.

Wychodzi na to, że nigdy nie dowiemy się prawdy, bowiem media przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń niż sam zainteresowany.