Roman Polański prawdziwa historia gwałtu i ucieczki

Wersja Romana, wersja trzynastolatki, wszystkie okoliczności rozprawy sprzed ponad trzydziestu lat i hipokryzja strony polskiej, która nie dostrzega winy.

Medialna burza w związku z aresztowaniem Romana Polańskiego w Szwajcarii trwa w najlepsze. W obronę reżysera zaangażowali się politycy niemal wszystkich frakcji, czołowi przedstawiciele środowisk filmowych i ludzie kultury. Wszyscy jak jeden mąż krzyczą o ataku na Polaka, zapominając o powodach zatrzymania i bagatelizując wydarzenie sprzed 30 lat. 

 

 Dziennikarz Bartosz Węglarczyk skomentował na swoim blogu celnie skomentował wypowiedzi Karoliny Korwin-Piotrowskiej, Katarzyny Figury i Jacka Bromskiego Wszyscy uważają, że reżysera nie powinno się aresztować, ponieważ odpokutował winny nie mogąc tworzyć w Hollywood.

 

Potem Karolina Korwin-Piotrowska stwierdziła po prostu, że wielkiemu artyście wolno. Wolno. Nam nie wolno, ale wielkiemu artyście wolno. Jestem wstrząśnięty tym, że 20 lat po rewolucji 1989 roku ktoś (pani Katarzyna Figura też uważa, że Polańskiemu wolno) może uważać, że są ludzie stojący ponad prawem.
... Jej ocenę, że 13-latka z którą spał Polański sama sobie jest winna, bo wcześniej spała z innymi, pozostawiam widzom i czytelnikom. Mnie odebrało mowę.

 

Polański przez ponad 30 lat unikał aresztowania. Starannie wybierał kraje do których podróżował, tak aby uniknąć deportacji do USA. Jak wyjaśnili przedstawiciele US Marshals reżysera udało się zatrzymać dzięki informacji znalezionej w Internecie. Na stronie organizatora festiwalu filmowego pojawiła się notka, że Polak dostanie nagrodę honorową i osobiście ją odbierze. Wcześniej wielokrotnie wysyłano za Romanem nakaz aresztowania, ale udawało się mu wymykać.

 

Reżyser był ścigany w związku z gwałtem na 13-letniej Samanthcie Geimer podczas imprezy w domu Jacka Nicholsona. Polański zwabił ją obietnicą sesji zdjęciowej. Wspólnie z nieletnią pił szampana i zaproponował pigułkę, którą przyjęła. Do stosunku doszło w jacuzzi. Sprawę gwałtu zgłosiła matka dziewczyny.

 

Portal Wyborcza.pl zamieścił fragmenty przesłuchań Samanthy Geimer

 

Czy Polański oferował ci [w domu Nicholsona] coś do picia?

- Tak, mówiłam, że jestem spragniona. Wyciągnął z lodówki butelkę szampana i powiedział: "Mam ją otworzyć?". Odparłam: "Jak chcesz".

 

... Potem poszliśmy do jacuzzi, a on wyciągnął z małego pojemniczka pigułkę, którą podzielił na trzy części. Zapytał: "Myślisz, że to quaalude?". Powiedziałam: "Tak". "Myślisz, że będę mógł po tym prowadzić?". Powiedziałam: "Nie wiem". "Myślisz, że powinienem ją zażyć?". Powiedziałam: "Nie wiem". Wziął pigułkę i powiedział: "Chcesz kawałek?". Powiedziałam: "Nie", ale zaraz potem: "OK", sama nie wiem dlaczego.

 

... Co stało się na kanapie?

- Usiadł koło mnie i zapytał, czy czuję się dobrze. Powiedziałam: "Nie". Odpowiedział: "Ale poczujesz się lepiej". Ja na to: "Nie chcę, chce do domu".

Co potem?

- Pocałował mnie, mówiłam: "Nie" i "Odsuń się". Powiedział: "Zaraz zabiorę cię do domu".

Co stało się potem?

- Obniżył się i zaczął mnie pieścić.

Co to znaczy?

- To znaczy, ze obniżył się i położył usta na mojej waginie.

Co wtedy robił?

- Nie wiem, po prostu lizał. Chciało mi się płakać. Chciałam powiedzieć: "Nie, przestań", ale bałam się.

 

 

 

Czy myślisz, że znajdowałaś się wtedy pod wpływem quaalude i alkoholu?

- Tak.

... Co mówiłaś podczas stosunku?

- Cały czas mówiłam: "Nie, przestań!", ale nie broniłam się, bo nikogo innego tam nie było i nie miałam dokąd iść. (...) Potem pytał: "Kiedy miałaś ostatni okres?". Powiedziałam, że nie pamiętam.

Co potem?

- Powiedział: "W takim razie nie będę w ciebie wchodził". Podniósł moje nogi i wszedł do mojego odbytu.

Czy opierałaś się?

- Troszkę, ale nie za bardzo, bo się go bałam.

 

Pełne zeznania możecie przeczytać pod tym linkiem, są przeznaczone dla osób powyżej 18 roku życia.

 

 

Wersja Polańskiego różni się. Wydarzenia tamtego dnia i nocy 77 roku opisał w autobiografii "Roman":

 

Kiedy zapytałem ją, co mam zrobić, gdyby rzeczywiście straciła przytomność, uśmiechnęła się ironicznie: "Najlepiej usta-usta".
Podążyłem za nią do domu. Na parterze weszliśmy do pokoju, gdzie dawniej nieraz nocowałem. Okiennice były zamknięte i story zaciągnięte, tak że pomieszczenie tonęło w ciemnościach. Wytarliśmy się nawzajem. Powiedziała, że czuje się lepiej. Wtedy, bardzo delikatnie, zacząłem ją całować i pieścić; po jakimś czasie zaprowadziłem ją na kanapę.

 

Sandra nie miała zahamowań, jej doświadczenie nie budziło wątpliwości. Położyła się gotowa; wsunąłem się w nią. Nie pozostawała bierna, ale kiedy szeptem zapytałem, czy jest jej dobrze, odpowiedziała tylko ulubionym zwrotem: "W porządku".

 

Relację Romana Polańskiego możecie przeczytać pod tym linkiem. Wynika z nich, że Samantha prowokowała go.

 

Jednak nie różnice w zeznaniach były powodem kłopotów Polańskiego. Problemy pojawiały się w wyniku działania  sędziego Laurence'a Rittenbanda (na zdjęciu poniżej).

 

Polański przyznał się do winy, jego obrońca dogadał się z adwokatem dziewczyny oraz prokuratorem co do wysokości kary. Miał uniknąć więzienia i zapłacić odszkodowanie. Wtedy do gry wkroczył sędzia, który postanowił wypromować się na popularności procesu w mediach. Zapraszał dziennikarzy na salę sądową i nie chciał respektować porozumienia stron.

 

 

W swoim klubie golfowym przy świadkach Rittenband przechwalał się, że wsadzi Polańskiego do więzienia na wiele lat. Przed wyrokiem powiedział dziennikarzom, że da Polakowi maksymalny wyrok 50 lat, a później wydali go z USA. Sędzia poddał się nastrojom społecznym i dziennikarzy, którzy chcieli głowy reżysera. Zależało mu na popularności. Media żadały aby Polański został ukarany.

 

Reżyser obawiając się wyroku uciekł ze Stanów Zjednoczonych i zamieszkał we Francji, która nie ma umowy ekstradycyjnej z USA. Po latach Samantha wyznała, że przebacza Polańskiemu i chce aby sprawa się skończyła ponieważ cierpi przez nią cała jej rodzina. Powiedziała, że nie było gwałtu, a stosunek odbył się za jej przyzwoleniem. W zeszłym roku Geimer wystąpiła do sądu o umorzenie sprawy. Mimo tego nie cofnięto nakazu aresztowania.

 

W związku z zatrzymaniem Polańskiego szwajcarskie ministerstwo sprawiedliwości wydało oświadczenie. Wynika z niego, że strona amerykańska ma 40 dni na dostarczenie materiału dowodowego:

 

Jeśli w ciągu 40 dni władze szwajcarskie nie otrzymają formalnego wniosku z materiałem dowodowym, tymczasowy areszt ulega zakończeniu. W wyjątkowych wypadkach termin 40 dni może jednak zostać przedłużony o kolejnych 20.

 

Polski konsulat jest w stałym kontakcie z adwokatem reżysera Georgesem Kiejmanem. Mecenas powiedział, że będzie chciał aby jego klienta wypuszczona za kaucją. Tak by 76-letni aktor odpowiadał z wolnej stopy. Polska wspólne z francuskim rządem (Polański ma podwójne obywatelstwo) wystosowała pismo do Hilary Clinton.

 

Cała historia powinna być inaczej rozegrana, bez medialnego cyrku. Polański od lat próbował załatwić sprawę z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Dziwne są też wypowiedzi polskich komentatorów, którzy nie kierują się rozumem a sercem, wystawiając się na śmieszność. Prawo jest prawem i trzeba je respektować, a nie tłumaczyć gwałt w naiwny sposób. Brzydkim zachowanie jest nazywanie dziewczyny prostytutką tak jak to zrobił pan Zanussi w programie Moniki Olejnik (wczoraj o 20 w TVN24). Obrażanie kobiety kosztem ratowania skóry kolegi nie przystoi poważnym ludziom.

 

Janus