Już jest! Mucha pokazała "muszkę" w Playboyu!

Odliczaliśmy dni, odrywaliśmy kartki z kalendarza i z podniecenia obgryzaliśmy paznokcie. W końcu nadszedł ten dzień - Mucha pokazała WSZYSTKO!
Mucha w "Playboyu" Pokazała wszystko! Gwiazdą najnowszego numeru "Playboya" jest Anna Mucha. W magazynie opublikowano dwie odważne sesje zdjęciowe aktorki. Mucha pokazała naprawdę wszystko! Odliczaliśmy dni, odrywaliśmy kartki z kalendarza i z podniecenia obgryzaliśmy paznokcie. W końcu nadszedł ten dzień - Mucha pokazała wszystko! Co by nie mówić, lubimy przeglądać "Playboya". W poprzednim numerze na kolana powaliła nas zapowiedź kolejnego wydania. Co było w niej wyjątkowego? Otóż gwiazdą numeru miała być Anna Mucha. Ale na tym nie koniec - miały być dwie sesje! I stało się! Do redakcji z wszelkim namaszczeniem został dostarczony październikowy "Playboy"! Na wstępie niemal pobiliśmy się, kto jako pierwszy dostąpi zaszczytu zobaczenia Muchy nago. I nie zawiedliśmy się - Muszka pokazała się w pełnej krasie. Dane nam było zobaczyć tylko jedną z dwóch sesji. Czarno-białe, nastrojowe i zdecydowanie pobudzające zmysły zdjęcia przypadły do gustu głównie mężczyznom. Damska część redakcji stwierdziła jednogłośnie (pewnie to z zazdrości), że fotki pokazują za dużo (bo wszystko) i zalatują soft porno. Na zdjęciach można zobaczyć m.in. nagą aktorkę z trzema mężczyznami w łóżku. Wygląda to jak realizacja perwersyjnych fantazji. Ale to nie wszystko. W środku znajduje się również wywiad o wymownym tytule "Nienasycona", który pokazuje bezpruderyjną naturę Ani. Pomysł dwóch sesji i dwóch wywiadów wyszedł od aktorki. Jak sama mówi, chciała zawalczyć ze swoimi wizerunkami - "serialowej Madzi i tłustej Muchy z festiwalu w Gdyni". "Playboy": - Teraz jak na rasową celebrytkę przystało, powinnaś "zupełnie przypadkowo" ujawnić film ze swoimi igraszkami miłosnymi. Mucha: - Planuję coś takiego, ale muszę stopniować napięcie (śmiech). Na razie filmy rejestrujące nasze zabawy nie powinny pojawić się w internecie, bo pani, która u nas sprząta, jest nieprzekupną Ukrainką. W wywiadzie Mucha opowiedziała też, dlaczego modele podczas sesji stanęli na wysokości zadania i co jej zrobili.

Co by nie mówić, lubimy przeglądać Playboya. W poprzednim numerze na kolana powaliła nas zapowiedź kolejnego wydania. Co było w niej wyjątkowego? Otóż gwiazdą numeru miała być Anna Mucha. Ale na tym nie koniec - miały być dwie sesje! 

 

I stało się! Dzisiaj do redakcji z wszelkim namaszczeniem został dostarczony październikowy Playboy! Na wstępie niemal pobiliśmy się, kto jako pierwszy dostąpi zaszczytu zobaczenia Muchy nago. I nie zawiedliśmy się - Muszka pokazała się w pełnej krasie.

 

Dane nam było zobaczyć tylko jedną z dwóch sesji. Czarno-białe, nastrojowe i zdecydowanie pobudzające zmysły zdjęcia przypadły do gustu głównie mężczyznom. Damska część redakcji stwierdziła jednogłośnie (pewnie to z zazdrości), że fotki pokazują za dużo (bo WSZYSTKO) i zalatują soft porno. 

 

Poniżej mała próbka z tego, co jest w środku. Naga aktorka z trzema mężczyznami w łóżku. Wygląda to jak realizacja perwersyjnych fantazji. Jak było wspomniane, na razie do redakcji Plotka trafiła wersja z czarno-białymi zdjęciami, więc z niecierpliwością czekamy na wersję landrynkową.

 

 

Fot. Playboy, nr 10 (202), październik 2009

 

Ale to nie wszystko. W środku znajduje się również wywiad o wymownym tytule "Nienasycona", który pokazuje bezpruderyjną naturę Ani. Pomysł dwóch sesji i dwóch wywiadów wyszedł od aktorki. Jak sama mówi, chciała zawalczyć ze swoimi wizerunkami - "serialowej Madzi i tłustej Muchy z festiwalu w Gdyni".

Playboy: Teraz jak na rasową celebrytkę przystało, powinnaś "zupełnie przypadkowo" ujawnić film ze swoimi igraszkami miłosnymi.
Mucha: Planuję coś takiego, ale muszę stopniować napięcie (śmiech). Na razie filmy rejestrujące nasze zabawy nie powinny pojawić się w internecie, bo pani, która u nas sprząta, jest nieprzekupną Ukrainką".

W wywiadzie Mucha opowiedziała też, dlaczego modele podczas sesji stanęli na wysokości zadania i co jej zrobili. Wprost umieramy z ciekawości, co znajdzie się w drugiej wersji, ale musimy się uzbroić w cierpliwość. Oczywiście zaserwujemy wam próbkę, ale po więcej musicie sięgnąć sami.

 

Janus